Polityk lewicy ujawnia! W warszawskim szpitalu elity odtruwały się po przepiciu!

Jak bez ogródek stwierdził dr Kusznieruk, Szpital Południowy funkcjonował wręcz jako "prywatny salonik polityczny". Zamiast leczyć zwykłych pacjentów, placówka miała oferować luksusowe usługi dla uprzywilejowanej kasty. Według relacji eksperta, politycy lądowali tam bezpośrednio po zakończeniu imprez, aby w komfortowych warunkach przejść "odtrucie poalkoholowe".
Obecnie wokół placówki zapowiadane są kontrole, jednak dr Kusznieruk nie pozostawia złudzeń co do ich rzetelności. Polityk wprost nazywa planowany audyt "przygotowaniem do oczyszczenia dokumentacji" i nie ma w tej sprawie żadnych wątpliwości.
Dlaczego cała kontrola to tylko teatr dla opinii publicznej?
Ponieważ w skład komisji audytoryjnej mogą wejść dokładnie te same osoby, które wcześniej bardzo chętnie i korzystnie z tych skandalicznych usług szpitala korzystały".
Aby ten chory układ mógł funkcjonować w cieniu, potrzebna była bezwzględna dyskrecja. Dr Kusznieruk zwraca uwagę, że szpital był "bardzo pilnowany", a jedną z metod zamykania ust ewentualnym świadkom było blokowanie dostępu młodym medykom. Placówka konsekwentnie odmawiała przyjmowania na praktyki studentów kierunków medycznych i pielęgniarskich.
Choć dla pracownika uczelni było to z początku niezrozumiałe, dziś cel takich działań wydaje się jasny – chodziło po prostu o to, by ograniczyć przepływ informacji na zewnątrz i ukryć przed światem to, co działo się za zamkniętymi drzwiami politycznego saloniku.
Skoro nawet działacz Lewicy otwarcie mówi o patologiach w zarządzaniu szpitalem i ostrzega przed tuszowaniem śladów, musimy zadać sobie pytanie: kogo tak naprawdę ma leczyć państwowa służba zdrowia? Zwykłych, ciężko chorych obywateli czekających w wielomiesięcznych kolejkach, czy uprzywilejowane elity na kacu?
Pytania w tej sprawie wysłaliśmy już do dyrekcji szpitala.
źr. wPolsce24 za Polskie Radio RDC











