Podwójna gra Giertycha! "Albo układasz się z Romanem albo składasz wnioski o list żelazny"

Jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”, istota „mechanizmu Giertycha” opiera się na skłanianiu kluczowych podejrzanych w głośnych aferach państwowych do pójścia na współpracę z prokuraturą. Adwokat i poseł KO, wspólnie ze znanym mecenasem Jackiem Dubois, przejmuje obronę osób uwikłanych w nielegalne procedery i negocjuje dla nich warunki statusu zbliżonego do „małego świadka koronnego” na podstawie art. 60 § 3 Kodeksu karnego.
Duży wpływ na skuteczność tych działań mają polityczne powiązania Giertycha. Jego bliska relacja z Waldemarem Żurkiem – ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym – opiera się na wspólnym celu politycznym, jakim jest bezkompromisowe rozliczenie rządów PiS.
Jednak prawnicy i przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości zwracają uwagę na potężne ryzyko. Giertych roztacza przed klientami wizję nadzwyczajnego złagodzenia kary, lecz w świetle prawa prokuratura nie może dać nikomu ostatecznej gwarancji na bezkarność.
O zastosowaniu złagodzenia kary decyduje wyłącznie niezawisły sąd na samym końcu postępowania. Jak komentują eksperci, jeśli zmieni się władza polityczna, obietnice te mogą okazać się bezwartościowe.
Sprawa Przemysława Krala. Konflikt interesów i walka w sieci
Obecnie najgłośniejszym przykładem działania tego mechanizmu jest sprawa Przemysława Krala, prezesa giełdy kryptowalut Zondacrypto. Przejęcie jego obrony przez duet Giertych-Dubois wywołało poruszenie w środowisku adwokackim. Jak podaje „Rzeczpospolita” dotychczasowy obrońca Krala, mec. Bartosz Lewandowski, dowiedział się o negocjacjach swojego klienta z prokuraturą oraz o zmianie reprezentacji dopiero z doniesień medialnych.
Zgodnie z Kodeksem etyki adwokackiej, prawnik podejmujący się sprawy, w której działa już inny adwokat, ma obowiązek poinformować go o tym i uzyskać jego zgodę. Giertych odpiera te zarzuty, twierdząc, że Lewandowski formalnie nie był obrońcą Krala w postępowaniu, w którym sam uczestniczył, a sprawy połączono dopiero później.
Jednak z ustaleń dziennika wynika, że jeszcze w sierpniu 2026 roku prokuratura kontaktowała się z Kralem właśnie za pośrednictwem Lewandowskiego, a sam Kral wcześniej nie miał oficjalnych zarzutów.
To jednak nie koniec wątpliwości. Pojawił się poważny zarzut dotyczący podwójnej roli Romana Giertycha.
Atak w mediach społecznościowych
6 maja Giertych publicznie twierdził na platformie X, że Kral i giełda Zondacrypto finansowali Krzysztofa Stanowskiego z Kanału Zero, sugerując powiązania z rosyjskimi pieniędzmi, agenturą i mafią. Pod koniec sierpnia Giertych oficjalnie ogłosił, że reprezentuje Przemysława Krala jako obrońca „od maja”.
Oznacza to, że poseł występujący publicznie jako demaskator afery jednocześnie reprezentował jej centralną postać. Giertych konsekwentnie dopiera te zarzuty.
Dodatkowe światło na sprawę rzuca Nicole Suszek, siostra zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach twórcy giełdy BitBay (poprzedniczki Zondacrypto), Sylwestra Suszka. Ujawniła ona, że już w listopadzie 2025 roku Giertych osobiście się z nią kontaktował. Choć oferował pomoc prawną, jego głównym celem – jak twierdzi siostra zaginionego – było wyciągnięcie informacji o Kralu, z którym Suszek prowadziła procesy. Pół roku później Giertych został... oficjalnym obrońcą Krala.
„Mały świadek koronny”, który formalnie nie istnieje
Pierwszym spektakularnym sukcesem, którym chwalił się powołany przez Giertycha Zespół ds. Rozliczeń przy KO, był Tomasz Mraz – były dyrektor Departamentu Funduszu Sprawiedliwości. Giertych wykreował wokół niego narrację „małego świadka koronnego” i wnioskował o ochronę policyjną.
Rzeczywistość prawna Mraza jest jednak znacznie trudniejsza, niż przedstawia to jego obrońca. Rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Przemysław Nowak, wprost uciął spekulacje: w polskim prawie nie istnieje instytucja ani status „małego świadka koronnego”, a sprawa Mraza nie została wyłączona do odrębnego postępowania.
Na Mrazie wciąż ciąży zarzut działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, za co grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności. Jak dotąd prokuratura nie skierowała w jego sprawie wniosku o nadzwyczajne złagodzenie kary do sądu, co stawia byłego urzędnika w bardzo niepewnym położeniu.
Pomieszanie ról wywołuje zaniepokojenie w KO
Działalność Romana Giertycha coraz mocniej uwiera jego własne środowisko polityczne. Sławomir Nitras, prominentny polityk Koalicji Obywatelskiej, otwarcie krytykuje postępowanie Giertycha, mówiąc o niedopuszczalnym „pomieszaniu ról” posła i adwokata.
Roman Giertych i Jacek Dubois po raz trzeci robią to, co potrafią najlepiej: biorą kluczowego świadka i układają z prokuraturą układ, od którego połowa sceny politycznej czyści twarde dyski. Wniosek jest prosty: albo układasz się z Romanem, albo składasz wnioski o list żelazny z Naddniestrza – mówi z kolei poseł KO Adam Krzemiński.
Sam Giertych do wszelkich zarzutów etycznych odnosi się z lekceważeniem. W odpowiedziach dla mediów twierdzi, że rzekome standardy, które miałby łamać, są jedynie „produktem wyobraźni mądrali” i elementem opłacanej akcji PR-owej wymierzonej w jego osobę.
źr. wPolsce24 za rp.pl









