„Zablokował dowody w sprawie Zondy”. Śledztwo, które miało nie ujrzeć światła dziennego
Skala afery Zondacrypto budzi ogromne emocje, a krytycy wprost zarzucają rządzącym oraz podległym im służbom całkowitą bezczynność. Pojawiają się porównania do afery Amber Gold – służby miały bowiem nie ostrzec obywateli przed powstaniem kolejnej potencjalnej piramidy finansowej.
Sprawę dodatkowo podgrzewają doniesienia o możliwym utrudnianiu śledztwa. Jak ujawnił w mediach przedstawiciel prywatnej firmy z branży kryptowalut, w styczniu 2026 roku prokurator miał odmówić przyjęcia dowodów wskazujących na przestępczą działalność giełdy Zonda i zablokować ich przekazanie. Opozycja wprost nazywa te działania „sabotażem”, który miał uniemożliwić ujawnienie całego procederu.
Roman Giertych i konflikt interesów na szczytach władzy?
Największe kontrowersje budzi jednak podwójna rola, jaką w całej sprawie odgrywa Roman Giertych. Z jednej strony jest on aktywnym posłem partii rządzącej, biorącym udział w głosowaniach nad przepisami regulującymi rynek kryptowalut. Z drugiej – jako wzięty adwokat – reprezentuje Przemysława Krala, prezesa oskarżanej o oszustwa giełdy.
Dodatkowe światło na kulisy tej współpracy rzucił poprzedni obrońca Krala, mecenas Bartosz Lewandowski. Ujawnił on, że funkcjonariusze służb mieli rzekomo nachodzić jego klientów i nakłaniać ich do rezygnacji z dotychczasowej pomocy prawnej na rzecz adwokata powiązanego bezpośrednio z obozem władzy. Choć dla opozycji sytuacja ta nosi znamiona rażącego konfliktu interesów, politycy partii rządzącej odpierają te zarzuty, przekonując, że mecenas ma pełne prawo do reprezentowania dowolnych klientów.
Sejmowa komisja śledcza? „W tej kadencji nie ma na to szans”
Politycy opozycji głośno domagają się powołania sejmowej komisji śledczej, która mogłaby w pełni naświetlić kulisy afery i zbadać, dlaczego państwo nie obroniło oszczędności tysięcy Polaków.
Jednak według polityków Prawa i Sprawiedliwości, szanse na powstanie oraz rzetelne działanie takiej komisji w obecnej kadencji Sejmu są bliskie zeru. Podnoszone są argumenty, że obecna większość parlamentarna dąży do zrzucenia odpowiedzialności na opozycję, m.in. poprzez kontrolowane przecieki ze śledztwa do sprzyjających mediów czy sugerowanie istnienia kompromitujących nagrań polityków z prawej strony sceny politycznej.
źr. wPolsce24











