Pijak kładł się na motocyklu, by nadać sobie lepszej aerodynamiki. Oczywiście miał już zasądzony zakaz. FILM
Wszystko zaczęło się na skrzyżowaniu w Strzeszowie. Patrol drogówki zauważył motorowerzystę, który jechał w sposób budzący podejrzenia co do stanu trzeźwości. Gdy policjanci włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, zamiast grzecznie się zatrzymać, mężczyzna od razu dodał gazu, położył się na siodełku, by zmniejszyć opór powietrza i podjął próbę ucieczki.
W lesie musiał uciekać piechotą
Funkcjonariusze natychmiast ruszyli w pościg. Kierowca jednośladu próbował zgubić patrol, kierując się w stronę Mienic. Nie miał jednak szans – jego desperacka jazda zakończyła się na leśnej drodze, gdzie stracił panowanie nad pojazdem. Motorower wylądował w krzakach, a jego właściciel rzucił się do ucieczki pieszo. Po kilku sekundach wpadł w ręce mundurowych.
Na miejscu szybko wyszło na jaw, dlaczego tak bardzo unikał spotkania z policją. Mężczyzna był pijany – w jego organizmie stwierdzono ponad promil alkoholu. Jakby tego było mało, miał - a jakżeby inaczej - sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Grozi mu 5 lat, a jak to się skończy?
Teraz będzie miał okazję wyjaśnić swoje zachowanie przed sądem. Grozi mu nawet 5 lat więzienia – nie tylko za jazdę na podwójnym gazie, ale także za złamanie zakazu i ucieczkę przed policją. Jedno jest pewne: tego wieczoru jego "przygoda" na drodze zakończyła się szybciej, niż planował.
Obserwując natomiast praktykę działania wymiaru sprawiedliwości wobec drogowych pijaków pewne wcale nie jest czy za jakiś czas mężczyzna znów nie stanie się bohaterem policyjnych kronik i wróci na drogi nie tylko na podwójnym gazie, ale też na "podwójnym zakazie" prowadzenie pojazdów.
źr. wPolsce24 za Policja.pl