„Cenzura obywatelska”. Partia Tuska ucisza własnego posła

Informację o zakazie ujawnił Jacek Prusinowski, dziennikarz Kanału Zero. "Próbowałem się kontaktować z posłem, nie potwierdza i nie komentuje, ale informacja jest pewna. Taka trochę cenzura obywatelska" – napisał na platformie X.
Łącki był jednym z nielicznych polityków Koalicji Obywatelskiej, który nie bał się rozmawiać z mediami po wybuchu serii afer w Warszawskim Szpitalu Południowym. Wcześniej dziennikarzom trudno było zdobyć jakikolwiek komentarz. Dopiero dziś głos zabrał premier Donald Tusk, a Rafał Trzaskowski postanowił przyjąć dymisję dwóch swoich zastępczyń.
W czwartek Artur Łącki był gościem Radia Wnet, gdzie w rozmowie z red. Łukaszem Jankowskim komentował – w dość arogancki sposób - sytuację w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Poseł KO nie widział nic nadzwyczajnego w tym, że Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz, radny KO w warszawskiej dzielnicy Ursus, zarobił – bez specjalizacji – 1 mln 600 tys. zł jako koordynator SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym. Zdaniem Łąckiego tak wysokie wynagrodzenia to codzienność w polskiej służbie zdrowia.
– 1 mln 600 tys., panie redaktorze, to ja panu jeszcze podam dwudziestu, trzydziestu, czy pięćdziesięciu innych lekarzy, którzy tyle zarabiają w innych szpitalach – mówił w Radiu Wnet.
Bronił młodego działacza partyjnego, chwaląc jego pracowitość i zaangażowanie społeczne. Jego zdaniem, łączenie pracy w szpitalu z mandatem radnego i kierowaniem młodzieżówką KO to powód do dumy.
– Dawid Kacprzyk pcha Polskę do przodu – podkreślił parlamentarzysta.
W nagrodę dostał od partii zakaz wypowiadania się w mediach. „Taka trochę cenzura obywatelska” – skomentował sytuację polityka Jacek Prusinowski.
źr. wPolsce24 za Radio Wnet










