Pijacy na SOR-ach obok rodzących kobiet. Państwo likwiduje izby wytrzeźwień

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek podkreślał, że obecny model przestaje działać. W całej Polsce funkcjonuje już tylko 27 izb wytrzeźwień, a ich liczba systematycznie maleje. W 2024 roku trafiło do nich blisko 119 tys. osób, natomiast aż 58 tys. nietrzeźwych umieszczono w policyjnych pomieszczeniach dla osób osadzonych. Zdaniem Mroczka skutkiem tego są coraz częstsze przypadki agresji w placówkach ochrony zdrowia.
Policja przeciążona i bez realnych narzędzi
Zastępca komendanta głównego policji Roman Kuster zwrócił uwagę na lukę w przepisach, która pozwala doprowadzić osobę nietrzeźwą do jednostki policji, gdy nie ma izby wytrzeźwień. W praktyce oznacza to przeniesienie odpowiedzialności na formację, która nie jest do tego przygotowana ani organizacyjnie, ani medycznie.
W ubiegłym roku policja wydała 12,5 mln zł na badania lekarskie osób zatrutych alkoholem. Mimo że są one obowiązkowe, nie gwarantują bezpieczeństwa – w pomieszczeniach dla osadzonych nie ma możliwości stałego monitorowania stanu zdrowia. W 2024 roku w jednostkach policji zmarło siedem osób, z czego sześć było pod wpływem alkoholu i miało zgodę lekarza na pobyt w takim miejscu.
Patrole tracą godziny na „wożenie” nietrzeźwych
Problemem są także interwencje zakończone odwiezieniem osoby pijanej do domu. Policja przewiozła w ten sposób 16,5 tys. osób, ale jeśli domownicy nie chcą ich przyjąć, patrol musi szukać innego rozwiązania. Jak przyznał Kuster, jeden patrol potrafi stracić nawet sześć–osiem godzin na takie działania.
Co więcej, odzyskiwanie kosztów pobytu osób nietrzeźwych w policyjnych pomieszczeniach jest iluzoryczne. W 2023 roku skuteczność wynosiła od 15 do 50 procent, a po trzech latach postępowania opłaty są umarzane. Nawet jeśli uda się je wyegzekwować, pieniądze trafiają do Skarbu Państwa, a nie do policji.
SOR to najdroższe i najgorsze miejsce na wytrzeźwienie
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka podkreślała, że izby wytrzeźwień są potrzebnym elementem systemu. Szpitalne izby przyjęć i SOR-y nie są właściwym miejscem dla osób, które nie wymagają interwencji medycznej, a jedynie muszą wytrzeźwieć. Jak zauważyła, personel medyczny w całym kraju jest w ogromnym stopniu angażowany w opiekę nad osobami w stanie upojenia alkoholowego.
Kęcka zwróciła uwagę, że opieka nad osobą nietrzeźwą w systemie ochrony zdrowia jest najdroższa, podczas gdy izby wytrzeźwień są najtańszym rozwiązaniem. Mimo to, to właśnie one znikają z mapy Polski.
Koszty zabijają izby wytrzeźwień
Samorządy nie ukrywają, że głównym powodem likwidacji izb są pieniądze. Poseł Patryk Wicher wskazał przykład Nowego Sącza, gdzie izba została zamknięta z powodu wysokich kosztów, z czego niemal połowę stanowiła konieczność zapewnienia dyżurów lekarskich.
Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich wyliczył, że zatrudnienie jednego lekarza to koszt około 1,4 mln zł rocznie, a utrzymanie izby wytrzeźwień pochłania od 2,6 do 4,6 mln zł rocznie. Przy ściągalności opłat na poziomie zaledwie 19 procent wiele miast nie widzi ekonomicznego sensu dalszego prowadzenia takich placówek.
Brak jasnych przepisów i ogromne ryzyko
Dodatkowym problemem jest niejasny status prawny izb wytrzeźwień. Są one wyłączone z wielu ustaw, a jednocześnie muszą zapewniać całodobową opiekę, podawać leki i posiadać zaplecze diagnostyczne. Zdaniem Wójcika to „nieprawdopodobny poziom ryzyka” dla samorządów, które odpowiadają za ich funkcjonowanie.
źr. wPolsce24 za PAP











