Zrobili z ciąży chorobę. Dramatyczne słowa dyrektora szpitala: „Kobiety na SOR rodzić nie powinny”
Porody na SOR, pełnych rannych, ciężko chorych ludzi ale także pijaków, którzy trafiają tam z różnymi obrażeniami, mają w Polsce stać się normą. Od 31 stycznia rzecz będzie regulowana specjalnym rozporządzeniem. Przez ostatnie dwa lata zlikwidowano lub zawieszono 20 oddziałów porodowych, rząd Donalda Tuska zapowiedział oszczędności na zdrowiu w wysokości ponad 10 miliardów złotych.
Najbliższy oddział jest oddalony o około 25 minut samochodem
Jednym ze szpitali, w którym nie ma już porodówki, jest lecznica w Leżajsku (woj. podkarpackie). Mieliśmy tam już jeden poród "po nowemu" czyli na SOR.
- Rzeczywiście od 1 stycznia nie funkcjonuje u nas oddział ginekologiczno-położniczy, a najbliższy oddział jest taki w Łańcucie i to jest mniej więcej około 20-25 minut jazdy samochodem – mówi w rozmowie z reporterem telewizji wPolsce24 dyrektor szpitala w Leżajsku Jerzy Jama.
- U nas w szpitalu w tej chwili nie ma ani ginekologa położnika, ani neonatologa – dodaje bezradnie rozkładając ręce Jama.
Ciąża to teraz choroba?
- Kobiety na SOR nie powinny rodzić. Powinny rodzić w oddziałach ginekologiczno-położniczych i tam powinny trafiać – podkreśla dyrektor.
- Z ciąży zrobiliśmy chorobę, a nie błogosławieństwo – skomentował dla Wiadomości telewizji wPolsce24 Zbigniew Król, który był wiceministrem zdrowia w rządzie PiS.
źr. wPolsce24










