Ogrzewanie staje się luksusem. Opał nie do zdobycia, a ceny biją rekordy

Na trudną sytuację zwraca uwagę serwis WP Finanse. Redakcja opublikowała relację mieszkanki Pomorza, która poinformowała, że w składach opału, gdzie regularnie kupowała pellet, obecnie nie ma go w sprzedaży. Jeśli dostawy w ogóle się pojawiają, są ściśle limitowane – klienci mogą kupić zaledwie kilka worków ze względu na ogromne zainteresowanie. Nie tylko dostępność stanowi problem. W obliczu zwiększonego zainteresowania i braku towaru jego ceny drastycznie wzrosły.
Pellet znika ze sklepów w całym kraju
Problemy z dostępnością potwierdzają sprzedawcy z różnych regionów Polski. Pelletu brakuje nie tylko w lokalnych składach opału, ale także w sklepach internetowych dużych sieci budowlanych, takich jak Castorama, Obi czy Leroy Merlin. W wielu miejscach produkt widnieje jako niedostępny.
Osoby ogrzewające swoje domy pelletem szukają innych sposobów na zdobycie opału. Na lokalnych grupach w mediach społecznościowych zaroiło się od wpisów, w których użytkownicy próbują odkupić choćby kilka worków pelletu.
Dlaczego pelletu brakuje?
Sprzedawcy i producenci wskazują na kilka kluczowych przyczyn obecnego kryzysu. Jedną z nich jest gwałtowny wzrost popytu. W ostatnich latach coraz więcej osób zdecydowało się na montaż kotłów na pellet, co znacząco zwiększyło zapotrzebowanie na ten rodzaj opału.
Dodatkowym problemem jest ograniczony import pelletu z Ukrainy, który wcześniej uzupełniał krajową produkcję. Mniejsza podaż szybko odbiła się na dostępności surowca na rynku.
Swoje zrobiły też warunki atmosferyczne. Silne mrozy utrudniają produkcję pelletu – producenci zmagają się z brakiem trocin, zamarzniętym drewnem oraz awariami maszyn. Niskie temperatury powodują m.in. łamanie się i szybkie tępienie pił oraz problemy z pakowaniem gotowego produktu.
Jak podkreśla, cytowany przez WP Finanse Ireneusz Styczewski z firmy Eko Pellet w Miastku, sytuacja jest wyjątkowo trudna. Obecnie wiele firm przyjmuje zamówienia dopiero na marzec lub kwiecień, co dla użytkowników kotłów na pellet oznacza poważny problem w środku sezonu grzewczego.
Ceny biją rekordy
Skutkiem połączenia wysokiego popytu i ograniczonej podaży jest gwałtowny wzrost cen. Jeszcze niedawno tona pelletu kosztowała około 1700–1800 zł i już wtedy uważano, że nie jest to najniższa cena. Obecnie, jeśli pellet w ogóle jest dostępny, ceny sięgają nawet 3–4 tys. zł za tonę.
Sprzedawcy przyznają, że frustracja klientów rośnie z dnia na dzień. Co istotne, jeszcze w listopadzie i grudniu pellet był dostępny bez większych problemów. Jednak nadejście silnych mrozów oraz skumulowany popyt sprawiły, że zarówno producenci, jak i klienci stanęli przed ogromnym wyzwaniem.
źr. wPolsce24 za WP Finanse











