Rolnik płacze, bo przez mrozy stracił wszystko. „Nie potrzebujemy pieniędzy, proszę ministrów i posłów życzliwość”
Wstrząsającą historię pana Pawła, ogrodnika, który w swoich szklarniach uprawiał ogórki, przedstawił na antenie telewizji wPolsce24 Rafał Jarząbek. Dlaczego „uprawiał” a nie „uprawia”? Bo siarczyste mrozy i brak dobrej woli ze strony tych, którzy mogli pomóc, pogrzebały jego gospodarstwo.
- Po dwóch godzinach już rury zaczynały strzelać, pracownicy musieli z tego obiektu się ewakuować, dlatego, że mogło dojść do nieszczęścia – opowiada rolnik.
Na wsi, w której mieszka pan Paweł, doszło do awarii prądu. Mimo błyskawicznej reakcji ze strony gospodarza i wszczęcia alarmów we wszystkich możliwych służbach i instytucjach, pomoc nie przyszła. Piece ogrzewające szklarnie stanęły, podobnie jak świat, który w jednej chwili zatrzymał się dla pana Pawła i całej jego rodziny.
Rolnik twierdzi, że został pozostawiony sam sobie, bez żadnej pomocy.
- Wykonałem telefon do wojewódzkiego kryzysu, powiedzieli, że oni nie odpowiadają za to. Następny telefon do straży pożarnej, powiatowej, nie dostałem takiej pomocy – mówi.
- Proszę ministrów i posłów o pomoc i życzliwość. Nic więcej. Nie potrzebujemy pieniędzy. Mamy ręce, sami zarobimy – dodaje pan Paweł.
Nadzieją dla pana Pawła nie są pieniądze, a zaangażowanie instytucji, które mogą pomóc mu przeprowadzić błyskawiczny remont instalacji nawadniającej oraz grzewczej w szklarniach. Tylko to pozwoli zasiać mu ogórki w takim terminie, by mieć pieniądze na utrzymanie.
Materiał Rafała Jarząbka z Wiadomości wPolsce24 w playerze u góry artykułu.











