Polska

Nominat Tuska przestrzega: Nazwiesz mężczyznę mężczyzną, zapłacisz drakońskie kary! „Zobaczcie, co on wygaduje”

opublikowano:
ogłoszenia o pracę
Nowy szef Państwowej Inspekcji Pracy Marcin Stanecki przestrzega przed nazywaniem budowlańca budowlańcem (Fot. Fratria, FB PIP)
Chcesz zatrudnić hydraulika albo budowlańców? Potrzebujesz sekretarki? Uważaj, bo jeśli tak określisz to w ogłoszeniu o pracę, zapłacisz duże pieniądze.

To nagranie jest hitem internetu. Nominat koalicji rządzącej, obecny Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki nagrał kuriozalny film, w którym przedstawia idiotyczne zmiany w Kodeksie Pracy. Otóż od 24 grudnia przewiduje on możliwość wystąpienia do sądu o odszkodowanie, jeśli ktoś uzna, że treść ogłoszenia o pracę jest dyskryminująca.

"Może cię słono kosztować"

Długowłosy urzędnik, gestykulując i teatralnie zawieszając głos, opowiada o nowych przepisach.

- Od 24 grudnia każde ogłoszenie o naborze do pracy, napisane niezgodnie z przepisami, może cię słono kosztować. Zaczną bowiem obowiązywać regulacje, w myśl których ogłoszenia o naborze na stanowisko pracy muszą być neutralne – mówi Stanecki.

Co to znaczy „neutralne”? Ano – nie wskazujące na płeć osoby, którą ktoś chce zatrudnić. Jeśli więc firma potrzebuje budowlańców, nie może tak napisać w ogłoszeniu, bo będzie dyskryminować budowlanki (bo chyba tak można nazwać panie pracujące na budowach). Jeśli zaś ktoś zatrudnia sekretarkę, obraża panów, chcących wykonywać ten zawód. Musi więc użyć nazwy neutralnej.

Odszkodowanie? Co najmniej 4806 złotych

- Uczulam więc pracodawców aby dobrze się zastanowili nad opublikowaniem ogłoszenia po zmianach dla sekretarki czy pracownika budowlanego. Może się bowiem okazać, że treść takiego ogłoszenia będzie dyskryminująca dla kandydatki czy też kandydata. W takiej sytuacji już tylko krok do pozwu o odszkodowanie za nierówne traktowanie. A takie odszkodowanie w przyszłym roku wyniesie co najmniej 4806 złotych – podkreśla Stanecki.

Dobra rada: używaj nowomowy

Jak więc wybrnąć z tej sytuacji? To proste! Wystarczy trochę nowomowy i jesteśmy bezpieczni.

- Na przykład „zatrudnię osobę do prowadzenia sekretariatu” czy też „zatrudnię osobę do wykonywania robót budowlanych” – tłumaczy Główny Inspektor Pracy. - Moja rada – nie warto ryzykować, skoro w prosty sposób możemy uniknąć pozwu do sądu i wypłaty całkiem niemałej rekompensaty za dyskryminację w ogłoszeniu o pracę – radzi urzędnik o malowniczej fryzurze.

Morawiecki: Co on wygaduje?

Do robiącego ogromne zasięgi w internecie nagrania szefa bądź co bądź państwowej instytucji, odniósł się były premier Mateusz Morawiecki.

- Czy znacie już szefa Państwowej Inspekcji Pracy mianowanego przez Donalda Tuska? Zobaczcie, co on wygaduje – zachęca polityk PiS.

Morawiecki nawiązuje też do kolejnych zmian, mających w teorii ucywilizować rynek pracy.

- Za chwilę ten człowiek i jego podwładni będą decydować o tym, czy jakaś umowa B2B (czyli np. między jednoosobową działalnością a firmą – red.) ma być przekształcona w umowę o pracę. Będą w tym mieli całkowitą dowolność. A jeżeli tak zadecydują, to będą mogli naliczyć odsetki za trzy lata wstecz. Horror. Zatrzymajmy to razem – prosi Mateusz Morawiecki.

źr. wPolsce24

 

Polska

„Tusk na wojennej ścieżce”. W co tak naprawdę gra premier? Dziś mocny dokument śledczy w Telewizji wPolsce24!

opublikowano:
Tusk na wojennej ścieżce. Reporta wPolsce24
Tusk na wojennej ścieżce (fot. wPolsce24)
Premier Donald Tusk publicznie straszy widmem rychłego konfliktu zbrojnego, powołując się na rzekome raporty amerykańskiego wywiadu. Czy za dramatyczną retoryką idą jakiekolwiek realne działania, czy to jedynie polityczna gra na emocjach Polaków? Już dziś o godz. 20:05 na antenie Telewizji wPolsce24 premiera wstrząsającego reportażu śledczego „Tusk na wojennej ścieżce”!
Polska

W Szczecinie znaleziono ogromny niewybuch. Zamknięto autostradę A6, do mieszkańców trafiły alerty

opublikowano:
W Szczecinie, w pobliżu autostrady A6, odnaleziono bombę lotniczą z II Wojny Światowej
(fot. PAP/Marcin Bielecki)
W lesie pod Szczecinem znaleziono bombę lotniczą z czasów II Wojny Światowej. Trwa jej neutralizacja, a do mieszkańców rozesłano alerty RCB.
Polska

Tomasz Grodzki w końcu nie uciekł przed kamerą. Nagle padły słowa o... WOŚP!

opublikowano:
Senator Tomasz Grodzki w sądzie
Senator Tomasz Grodzki w sądzie (fot. wPolsce24)
Przez lata unikał trudnych pytań i zasłaniał się immunitetem. Teraz senator Koalicji Obywatelskiej Tomasz Grodzki musiał stanąć oko w oko z reporterem wPolsce24. Zamiast konkretnych odpowiedzi na zarzuty o korupcyjny mechanizm w szczecińskim szpitalu, polityk zaserwował jednak zaskakującą linię obrony: stwierdził, że wpłaty pacjentów były „dobrowolne”, a działanie fundacji porównał do zbiórek Jerzego Owsiaka i WOŚP!
Polska

„Dieta planetarna” w polskich szkołach. 71 proc. dzieci po prostu oddaje obiad

opublikowano:
Dzieci na ławce
(fot. Pixabay)
Zdrowe, pełnowartościowe i zrównoważone: takie z założenia miały być nowe posiłki serwowane w polskich szkołach. Rzeczywistość szkolnych stołówek okazała się jednak bezwzględna. Pierwsze dane pokazują, że tzw. „dieta planetarna” i dania strączkowe masowo lądują w koszu, a dzieci wracają do domów głodne.
Polska

„Mam to w d...e”. Szokujące słowa Kacprzyka o aferze w Szpitalu Południowym

opublikowano:
Nagrali go z ukrycia. Szokujące słowa bohatera gigantycznej afery szpitalnej (zrzut ekranu x/chrzanik)
Nagrali go z ukrycia. Szokujące słowa bohatera gigantycznej afery szpitalnej (zrzut ekranu x/chrzanik)
Zgodny pacjentów, gigantyczne zarobki rzędu 1,6 miliona złotych i traktowanie szpitala jak prywatnego folwarku dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Wydawałoby się, że po takich oskarżeniach główny bohater skandalu powinien zapaść się pod ziemię ze wstydu. Nic z tego. Dawid Kacprzyk, były koordynator SOR w Szpitalu Południowym, nagrany ukrytą kamerą przez Kanał Zero, z rozbrajającym cynizmem przyznaje, co myśli o całej sprawie: „Mam to w d...”.
Polska

Największy "hit" systemu kaucyjnego! Nosisz butelki do sklepu? W „nagrodę” możesz dostać podwyżkę opłat za śmieci

opublikowano:
Przez system kaucyjny żółte pojemniki nie zapełniają się tak jak kiedyś cennym plastikiem i miejskie firmy zarabiają przez to mniej
Przez system kaucyjny żółte pojemniki nie zapełniają się tak jak kiedyś cennym plastikiem i miejskie firmy zarabiają przez to mniej (Fot. Fratria)
To miał być wielki sukces ekologiczny, a szykuje się finansowy absurd, za który – jak zwykle – zapłacą zwykli obywatele. Wprowadzenie systemu kaucyjnego miało zachęcić Polaków do oddawania plastikowych butelek do sklepów lub automatycznych punktów odbioru. I Polacy zadanie wykonali. Problem w tym, że przez naszą proekologiczną postawę z miejskich spółek gospodarowania odpadami odpłynęły miliony złotych. Efekt? Miejskim MPO grozi zapaść finansowa, a mieszkańcom – podwyżki opłat za wywóz śmieci.