Miliardowe straty i seryjny paraliż państwa. NIK ujawnia brutalną prawdę o powodzi z 2024 roku

Powódź z września 2024 roku przyniosła województwom dolnośląskiemu i opolskiemu straty liczone w miliardach złotych. Woda zniszczyła infrastrukturę publiczną oraz dorobek życia tysięcy mieszkańców. Aby ocenić, jak w obliczu tego dramatu poradziło sobie państwo, Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła doraźną kontrolę obejmującą lata 2024–2025.
Inspektorzy zbadali działania m.in. Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, urzędów wojewódzkich oraz samorządów w Kłodzku i Nysie. Wnioski są porażające: w fazie prewencji i bezpośredniego reagowania doszło do dramatycznych zaniedbań.
Alerty dla każdego, czyli dla nikogo. Jak zawiodło RCB?
Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów systemowej niewydolności były działania Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W kluczowych dniach między 11 a 15 września 2024 roku instytucja ta wysyłała alerty SMS o dokładnie tej samej treści na obszarze aż 11 województw.
W efekcie zagrożenie nie zostało w żaden sposób zróżnicowane regionalnie. Ignorowano dramatycznie pogarszającą się sytuację w powiatach kłodzkim i nyskim, gdzie zagrożenie było nieporównywalnie wyższe niż w innych regionach kraju.
Milczenie urzędów wojewódzkich w obliczu katastrofy
Raport NIK ujawnia rażące różnice w działaniu urzędów wojewódzkich we Wrocławiu i Opolu, choć żaden z nich nie uniknął poważnych błędów. Urząd Wojewódzki we Wrocławiu nie zapewnił odpowiedniego poziomu zarządzania kryzysowego. W efekcie informacja o nadchodzącym zagrożeniu po prostu nie dotarła na czas do mieszkańców zagrożonych terenów.
Urząd Wojewódzki w Opolu z kolei sprawnie monitorował sytuację i organizował wsparcie. np. od wojska czy Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Jednak w kluczowym momencie wojewoda nie ogłosiła stanu pogotowia i alarmu przeciwpowodziowego, mimo przekroczenia stanów alarmowych. Co więcej, urzędnicy nie zainicjowali wysyłki alertów RCB, nawet gdy wiedzieli o zwiększonym zrzucie wody ze zbiornika Nysa.
Zepsuta stacja pomiarowa i brak planów ewakuacji
Największy paraliż dotknął jednak struktury lokalne. W starostwach powiatowych w Kłodzku i Nysie w ogóle nie organizowano szkoleń i ćwiczeń ewakuacyjnych ani treningów z zarządzania kryzysowego. W powiecie kłodzkim starostwo nie utrzymało odpowiedniego wyposażenia magazynu przeciwpowodziowego. Najbardziej bulwersujący jest jednak fakt, że urzędnicy wiedzieli o awarii stacji pomiarowej w Stroniu Śląskim od 28 czerwca 2024 roku i przez niemal trzy miesiące jej nie naprawili. W krytycznym momencie nie zgłoszono również do RCB potrzeby ogłoszenia alertu o przerwaniu zapory w Stroniu Śląskim.
W powiecie nyskim starostwo powiatowe w momencie nadejścia żywiołu nie posiadało aktualnego Powiatowego Planu Zarządzania Kryzysowego – w tym kluczowego planu ewakuacji ludzi, zwierząt oraz mienia.
Dodatkowo NIK wskazał na niewłaściwe gospodarowanie wodą na zbiornikach przez Wody Polskie oraz ogromne problemy z łącznością.
źr. wPolsce24 za bankier.pl











