Ogień w fabryce dronów w Skarżysku. Sabotaż wobec strategicznego zakładu?
Jak nieoficjalnie ustalił nasz reporter, napastnik miał wrzucić do wnętrza budynku plecak wypełniony materiałami łatwopalnymi. Ogień błyskawicznie zaczął się rozprzestrzeniać. Sytuację uratowała błyskawiczna reakcja strażnika ochrony, który – mimo braku odpowiedniego przeszkolenia pożarniczego – podjął walkę z żywiołem i zapobiegł rozprzestrzenieniu się ognia na cały obiekt. Dzięki jego odwadze nikt nie ucierpiał, a straty materialne – choć poważne – nie są katastrofalne.
Dziurawe zabezpieczenia wołają o pomstę do nieba
To, co w tej sprawie bulwersuje najbardziej, to stan zabezpieczeń strategicznego zakładu. Nasz reporter na miejscu zwraca uwagę na zaskakujące uchybienia: Brak krat w oknach – co umożliwiło sprawcy swobodny dostęp do wnętrza budynku. Brak stref zakazu lotów – nad obiektem nie obowiązuje żaden zakaz przelotu dronów, co w dobie zagrożeń z powietrza wydaje się kuriozalne. Jedynie prywatna ochrona – na terenie zakładu nie stacjonują służby mundurowe ani wojskowe, a całe bezpieczeństwo spoczywa na barkach cywilnych ochroniarzy.
Policja tropi sprawcę. Zabezpieczono dowody
Funkcjonariusze policji potwierdzają, że śledztwo w sprawie podpalenia jest prowadzone w trybie pilnym. Na miejsce zdarzenia skierowano przewodników z psami tropiącymi, które mają pomóc w ustaleniu trasy ucieczki sprawcy.
Oficjalne stanowisko służb na ten moment jest powściągliwe. Przedstawiciele policji ani prokuratury nie chcą na razie jednoznacznie potwierdzać, że mamy do czynienia z podpaleniem, choć – jak słyszymy – wszystkie zebrane na miejscu poszlaki wskazują właśnie na celowe działanie.
Nieznana jest również dokładna wysokość strat. Wiadomo jedynie, że ogień uszkodził mienie zakładu, ale dzięki szybkiej interwencji strażnika nie doszło do zniszczenia całej linii produkcyjnej.
Czy to sabotaż? Obnażona słabość kluczowej infrastruktury
Incydent w Skarżysku-Kamiennej stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo polskiego przemysłu zbrojeniowego. Zakłady WB Electronics to nie byle jaka fabryka – to jeden z filarów polskiej obronności, dostawca nowoczesnych dronów bojowych, które są oczkiem w głowie dowództwa Wojska Polskiego.
Jeśli napastnik – kimkolwiek był – mógł tak łatwo podłożyć ogień, to znaczy, że system ochrony tej kluczowej infrastruktury jest dziurawy. Czy to sabotaż na zlecenie obcego wywiadu? Czy działanie pojedynczego sprawcy? Na razie nie wiadomo. Jedno jest pewne: ta sprawa powinna być głośnym sygnałem alarmowym dla wszystkich odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24











