Niemiecki polityk żąda od Polski 1,3 biliona euro: "To będzie moja pierwsza decyzja jako ministra finansów"

Wczorajsza decyzja Parlamentu Europejskiego, który na tym etapie prac nie ratyfikował kontrowersyjnej umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur, wywołała ogromne zamieszanie w świecie polityki.
Przypomnijmy, europosłowie zdecydowali o skierowaniu dokumentu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który ma ocenić jej zgodność z unijnymi traktatami. Decyzja, która zapadła minimalną większością głosów, oznacza poważne opóźnienie całego procesu.
Sprawa wywołała wściekłość w Niemczech, które mają być głównym beneficjentem umowy. Do zdarzeń z Europarlamentu odniósł się m. in. kanclerz Niemiec F. Merz, który skrytykował decyzję eurodeputowanych i polecił... natychmiastowe przyjęcie umowy.
- Decyzja Parlamentu Europejskiego w sprawie umowy z Mercosurem jest godna ubolewania. Błędnie ocenia sytuację geopolityczną. Jesteśmy przekonani o legalności umowy. Koniec z opóźnieniami. Umowa musi teraz wejść w życie tymczasowo - napisał na X.
Takie reakcje podsumował w sieci Dominik Tarczyński, który napisał na portalu X:
- Niemcy dostali dziś w twarz od republikańskich sił. Pracowaliśmy nad tym po cichu i jest efekt. Wali się układ. To dopiero początek…
Słowa polskiego europarlamentarzysty nie spodobałby się nawet tym, których ciężko uznać za sojuszników obecnie rządzącej w Niemczech koalicji.
Kontekst kontrowersyjnego wpisu
Gottschalk, który jest jednym z założycieli AfD (ta partia zdobyła w ostatnich wyborach 20,5% poparcia w Niemczech), skrytykował wpis Tarczyńskiego.i zasugerował, że jego pierwszą decyzją jako ministra finansów będzie... żądanie zapłacenia przez Polskę odszkodowań w wysokości 1,3 biliona euro:
- 1,3 biliona euro powinno wystarczyć jako odszkodowanie za współudział w sabotażu Nord Stream. Moim pierwszym oficjalnym działaniem jako ministra finansów będzie wystąpienie z tymi roszczeniami przeciwko Polsce. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni - napisał na portalu X.
Polityk AfD odnosił się do polskiej decyzji o odmowie ekstradycji podejrzanego Wołodymyra Żurawlowa, ukraińskiego nurka związanego ze śledztwem ws. sabotażu Nord Stream 2 w 2022 r. Wcześniej oskarżał Polskę o "bycie wspólnikiem terrorystów" i proponował wstrzymanie funduszy UE, kontrole graniczne oraz zniesienie wiz pracowniczych.
Oczywiście kwota 1,3 bln euro nawiązuje do polskich roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec za II wojnę światową, choć niemiecki polityk nie sprecyzował na jakiej podstawie będzie się domagał od Polski wspomnianych pieniędzy.
Tło afery Nord Stream
Przypomnijmy, gazociągi Nord Stream 1 i 2 zostały uszkodzone 26 września 2022 r. w Bałtyku przez eksplozje. Prowadzone później śledztwa szwedzkie i niemieckie wskazały na celowy sabotaż. Podejrzewano udział Ukrainy lub osób powiązanych, co potwierdzała - w ocenie śledczych - m. in. odmowa polskiego sądu o wydaniu Żurawlowa do Niemiec.
Wcześniej AfD wielokrotnie broniła projektu Nord Stream jako kluczowego dla niemieckiej gospodarki.
Dodajmy, iż wpisy Gottschalka wpisują się w serię ataków AfD na Polskę po październikowych decyzjach sądowych. Partia żądała nawet sankcji wobec Warszawy.
Jednocześnie Niemcy odrzucają wezwania Polski do zapłacenia odszkodowań wynikających z przyjętego przez polski Sejm "Raportu o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej 1939-1945". W ich ocenie reparacje (szacowane n
źr. wPolsce24 za X











