Nie żyje absolutna legenda polskiej popkultury. Wychował pokolenia

Wiadomość o śmierci Mistrza przekazał m.in. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi. Fani i bliscy pogrążyli się w żałobie. Odszedł człowiek, który jak nikt inny potrafił bawić się słowem, formą i łamać tak zwaną „czwartą ścianę” w czasach, gdy w Polsce mało kto w ogóle o tym słyszał.
Profesor Nerwosolek osierocił czytelników
Tadeusz Baranowski (urodzony w 1945 roku) był absolwentem warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Choć jego artystyczna ścieżka zaczęła się od ilustracji do cudzych scenariuszy, szybko zrozumiał, że jego największą siłą jest całkowicie autorska wizja świata. Świata pełnego surrealizmu, abstrakcji i językowych gier.
To właśnie spod jego pióra wyszły dzieła, które dziś osiągają zawrotne ceny na rynku kolekcjonerskim i zdobią półki kilku pokoleń Polaków:
-
„Profesor Nerwosolek” i jego asystentka Entomologia – kultowy duet, który nieustannie kłócił się z samym... rysownikiem.
-
„Podróż smokiem Diplodokiem” – niesamowita opowieść, która doczekała się nawet pełnometrażowej adaptacji kinowej.
-
„Kudłaczek i Bąbelek” – pełne humoru przygody dwójki poszukiwaczy przygód.
-
„Orient Men” – genialna, niezwykle błyskotliwa parodia amerykańskich komiksów o superbohaterach.
„Odszedł człowiek oddany swoim fanom, poświęcający godziny na autografy i rozmowy. Potrafił niespodziewanie przyjechać do naszego Centrum obejrzeć wystawę albo zajrzeć znienacka na festiwal” – wspominają organizatorzy łódzkiego festiwalu.
Doceniony na świecie
Talent Tadeusza Baranowskiego wykraczał daleko poza granice PRL-u i współczesnej Polski. Jako jeden z nielicznych rodzimych autorów tamtej epoki publikował swoje prace w prestiżowym belgijskim magazynie komiksowym „Tintin”.
Artysta angażował się również w inne projekty, tworzył m.in. postacie i scenografię do uwielbianego filmu animowanego „Filemon i przyjaciele” oraz odnosił sukcesy w grafice reklamowej. W 2007 roku jego ogromne zasługi dla polskiej kultury zostały oficjalnie docenione – odebrał Brązowy Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Polska kultura straciła jednego ze swoich najbardziej unikalnych kolorów. Choć Mistrza nie ma już wśród nas, jego niezwykła wyobraźnia, zamknięta w kadrach pełnych humoru i ciepła, pozostanie z nami na zawsze.
źr. wPolsce24











