Rekordowe faktury na ponad pół miliona złotych. Wystawił je ten sam lekarz

Informacje o zarobkach lekarzy marszałek Adam Struzik opublikował w odpowiedzi na zapytanie radnego Ludwika Rakowskiego, który chciał wiedzieć, jak bardzo są zadłużone wojewódzkie szpitale (1,4 mld złotych na koniec września 2025). Radny poprosił także o listę 10 najwyższych wynagrodzeń personelu medycznego w szpitalach wojewódzkich, dla osób na umowach o pracę, cywilnoprawnych i na kontraktach.
Dwie rekordowe faktury wystawił ten sam lekarz
W wypadku umów o pracę najlepiej opłacany lekarz na liście dostawał 101 tys. zł brutto miesięcznie, a 10. osoba na tej liście 74 tys. zł.
Najwyższa umowa cywilnoprawna opiewała na 100 tys. złotych. Jeśli chodzi o osoby na kontraktach, rekordzista dostał aż 316 tys. złotych za miesiąc pracy. Druga na tej liście faktura opiewała na kwotę 258 tys. złotych.
Zarząd województwa mazowieckiego poinformował, że z osobami, które otrzymały dwa najwyższe miesięczne wynagrodzenia, rozwiązano już umowę. Teraz dziennikarze Wirtualnej Polski ustalili, że obie te faktury wystawił ten sam lekarz ortopeda, który pracował do końca lutego zeszłego roku w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Ciechanowie. Faktury zostały wystawione w dwóch ostatnich miesiącach jego pracy.
Robił po 4-5 operacji dziennie
Ortopeda-rekordzista powiedział anonimowo dziennikarzom, że faktury wynikały z tego, że szpital wypowiedział mu umowę w grudniu 2024, zaznaczając, że wejdzie to w życie w lutym. Miał wykorzystać dwa ostatnie miesiące pracy, by zoperować wszystkich pacjentów, których leczył wcześniej. Na pytanie, czy z tego powodu doszło do przesunięć w kolejce innych pacjentów, odparł, że w tamtym szpitalu nie było kolejek na ortopedię.
Rzecznik tej placówki Agnieszka Woźniak powiedziała dziennikarzom, że w szpitalu obowiązywała i nadal obowiązuje kolejka pacjentów oczekujących na planowane procedury medyczne, ale w systemie wstawiania endoprotez czeka się ok. 3 miesięcy, czyli niezbyt długo. Dodała, że wzrost liczby zabiegów lekarza-rekordzisty miał związek z nagonką medialną i niepokojem pacjentów związanym z samym faktem wypowiedzenia mu umowy.
Lekarz wyliczył, że w ostatnim miesiącu pracy wykonał ok. 90 operacji, czyli 4-5 dziennie przy 20 dniach roboczych. Zaznaczył, że nie były to proste procedury, ale twierdzi, że nie był to maraton. Ostatnia faktura miała zawierać też inne należności, a za jedną operację kasował ok. 3 tys. złotych.
- W mojej ocenie istotne jest też to, że wynagrodzenie rzędu ok. 3 tys. zł za skomplikowaną operację nie jest wyłącznie zapłatą za czas spędzony przy stole operacyjnym. To także zapłata za wieloletnie doświadczenie, odpowiedzialność, kwalifikacje, gotowość do podejmowania trudnych przypadków oraz lata szkoleń i pracy potrzebne do osiągnięcia poziomu pozwalającego wykonywać takie procedury – przekonuje lekarz.
Zwolniono go, bo był za drogi
WP ustaliła, że szpital w przeszłości już kilka razy wypowiadał mu umowę, uzasadniając to brakiem interesu w jej kontynuowaniu. Za każdym razem dyrektor szpitala się z tego wycofywał. Szpital tłumaczy teraz, że już od wiosny 2024 r. szukał oszczędności na zarobkach lekarzy, ale ci, którzy zgłaszali się w kolejnych konkursach, żądali zbyt wiele.
Woźniak powiedziała, że kilkukrotne procedury konkursowe i negocjacje z kadrą przyniosły w sierpniu 2024 r. pozytywny skutek – redukcję kosztów, w wypadku niektórych procedur aż o 40%, przy zachowaniu stopnia realizacji kontraktu z NFZ. Te działania nie przełożyły się jednak na umowę ortopedy, który nie zgodził się na obniżenie stawek. Rzecznik zaznaczyła, że jedynym powodem rozwiązania z nim umowy były jego oczekiwania finansowe, bo do jego pracy nie było żadnych zastrzeżeń merytorycznych.
źr. wPolsce24 za WP.pl











