Wałęsa zaskoczył wszystkich. Symboliczny gest po decyzji Zełenskiego o uhonorowaniu UPA

W oświadczeniu opublikowanym na Facebooku Wałęsa napisał wprost:
„Prezydent Ukrainy wyróżniając bandytów z UPA ubliżył mi i wszystkim pomordowanym naszym rodakom. W związku z tym publicznie zdjąłem flagę ukraińską z piersi. Narodowi nadal będę pomagał w walce z sowietami. Prezydentowi Zełenskiemu odmawiam wsparcia!”
Gest miał miejsce podczas Kongresu Europejskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego w Gdańsku. Na zdjęciach sprzed wystąpienia Wałęsa miał jeszcze ukraińską przypinkę – po nim już jej nie było. To nie jest drobny incydent. To symboliczny koniec ślepego, bezrefleksyjnego wsparcia, które wielu w Polsce uprawiało przez ostatnie lata.
Wołyń wciąż boli
Dla milionów Polaków – szczególnie z Kresów i rodzin pomordowanych na Wołyniu – UPA to nie są „bohaterowie”. To sprawcy ludobójstwa, w którym zamordowano dziesiątki tysięcy niewinnych cywilów: mężczyzn, kobiet i dzieci. Rzeź wołyńska to jedna z najtragiczniejszych kart polskiej historii XX wieku. Gloryfikowanie jej uczestników przez władze Ukrainy w 2026 roku to nie jest „przywrócenie historycznych tradycji”, jak twierdzi Zełenski. To policzek wymierzony polskiej pamięci i godności.
Wałęsa, mimo wszystkich kontrowersji wokół jego osoby, przez lata był ikoną solidarności z Ukrainą. Jeśli nawet on mówi „dość” i rozróżnia między narodem ukraińskim walczącym z rosyjskim imperializmem a polityką gloryfikacji banderowców – to znak, że granica została przekroczona.
Czas na jasne „nie”
Ta sytuacja pokazuje coś ważnego. Polska pomaga Ukrainie – i słusznie, bo rosyjskie zagrożenie jest realne. Ale pomoc nie może oznaczać zgody na fałszowanie historii i ubliżanie ofiarom ludobójstwa. Nie może oznaczać, że Polska ma milczeć, gdy na Ukrainie buduje się kult UPA jako „bojowników o wolność”. Wołyń, prawda historyczna i szacunek dla pomordowanych Polaków nie podlegają negocjacjom. Potwierdza to nawet ktoś, kto nosił ukraińską flagę na piersi przez cztery lata.
źr. wPolsce24 za Facebook-Lech Wałęsa











