Prezes NBP namawiał, by nie pożyczać w euro od Niemców? Jak on śmiał?! Nasyłają NIK na NBP!

Jak wynika z informacji ujawnionych w Sejmie, kontrola ma mieć charakter pełnozakresowy. Oznacza to, że urzędnicy sprawdzą nie tylko konkretne wydatki, ale cały mechanizm funkcjonowania NBP.
– „Analizie poddajemy całość działania tej instytucji” – zapowiedział wiceprezes NIK.
Kontrola ma potrwać nawet rok i objąć m.in.:
- wydatki na usługi zewnętrzne,
- działania promocyjne,
- ekspertyzy i konsulting,
- ogólną gospodarkę finansową banku.
Zbieg okoliczności, który budzi pytania
Moment rozpoczęcia kontroli nie jest przypadkowy. Zaledwie kilkanaście dni wcześniej prezydent Karol Nawrocki oraz prezes NBP Adam Glapiński przedstawili projekt tzw. „SAFE 0 proc.” – alternatywy dla unijnego mechanizmu finansowania zbrojeń.
Ich propozycja zakłada wykorzystanie środków z zysku NBP do stworzenia funduszu inwestycji obronnych. Kluczowe jest jedno: pieniądze miałyby trafiać na armię bez odsetek i bez zadłużania Polski za granicą.
Projekt „SAFE 0 proc.” stanowi wyraźną alternatywę wobec rozwiązań unijnych, które zakładają finansowanie poprzez wspólne mechanizmy kredytowe – często powiązane z instytucjami finansowymi z Europy Zachodniej. W praktyce oznacza to spór o to, czy Polska powinna się dalej zadłużać, czy szukać własnych źródeł finansowania strategicznych inwestycji.
„Kreatywne podejście” pod lupą
Jak wynika z doniesień medialnych, jednym z powodów przyspieszenia kontroli może być właśnie – jak to określono – „kreatywne podejście” do wykorzystania zasobów NBP. Chodzi m.in. o sposób wykazywania wyników finansowych banku, zarządzanie rezerwami, potencjalne wykorzystanie zysków do finansowania państwowych inwestycji.
W tle pojawia się także kwestia strat wykazywanych przez NBP w ostatnich latach.
Glapiński nie chciał robić nic bezprawnie
Trudno jednak nie zauważyć, że zarzut o "planowane" nieprawidłowe wykorzystanie rezerw NBP w przypadku planu "Safe 0 procent" nie wytrzymuje najmniejszej konfrontacji z rzeczywistością. Prezes Glapiński bowiem od razu zapowiedział, że wdrożenie tego rozwiązania wymaga zmiany prawa, a prezydent Karol Nawrocki podjął w tym kierunku inicjatywę ustawodawczą. Zarówno prezydent, jak i prezes NBP bardzo jasno zakomunikowali, że realizacja ich koncepcji wymusza zmianę prawa, trudno zatem mówić o chęci działań "pozaprawnych".
Podobnie sprawa ma się w przypadku strat, jakie notował NBP w ostatnich latach. Prezes Glapiński wielokrotnie tłumaczył, że dla banku centralnego, który większość rezerw posiada w walutach obcych wynik finansowy jest ujemny w przypadku umocnienia złotego, a dodatni w przypadku jego osłabienia.
To mechanizm, który powinien być zrozumiały dla każdego, kto w stopniu podstawowym "ogarnął" tabliczkę mnożenia. Widać jednak, że do "zakutych łbów" z koalicji 13 grudnia ten prosty mechanizm nadal jest zbyt trudny do pojęcia, trudno zatem spodziewać się, że zrozumieją zasadę koncepcji "polski SAFE 0 procent".
źr. wPolsce24











