"Największe wesele w Polsce" na krakowskim Rynku. Mieszkańcy są wściekli, urzędnicy rozkładają ręce

Jak informuje Fakt, organizatorem tej imprezy jest Stanisław Kułach, znany jako DJ Staszek. Od jakiegoś czasu organizuje plenerowe dyskoteki na krakowskim rynku. Twierdzi, że robi to, by pomóc lokalnym przedsiębiorcom. Jego imprezy przyciągają setki turystów, ale generowany przez nie hałas budzi irytację okolicznych mieszkańców.
Dzisiejsza impreza, podczas której pary mają odnawiać przyrzeczenia małżeńskie, też nie podoba się mieszkańcom. W najnowszym komunikacie władze miasta zaapelowały o jej zbojkotowanie. Ze względu na nielegalny charakter zapowiadanej niedzielnej imprezy apelujemy do mieszkańców oraz turystów o niebranie w niej udziału – napisały w komunikacie, przypominając, że na terenie Rynku obowiązują zasady dotyczące Parku Kulturowego Stare Miasto.
Równocześnie jednak urzędnicy nie mogą powstrzymać tych imprez. Ich organizatorzy, jak tłumaczyła wcześniej Gazeta Krakowska, zgłaszają je bowiem nie jako imprezy masowe, a jako zgromadzenia publiczne. Z tego powodu wystarczy, że zgłoszą wydarzenie gminie, a przepisy dają im prawo do wykorzystywania nagłośnienia.
Miasto sprzeciwia się takim praktykom i prowadzi działania, które mają ograniczyć negatywny wpływ tych wydarzeń. W czynności kontrolne i monitorujące włączone są służby miejskie, a pełniący funkcję prezydenta Krakowa wystosował apele do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o zmianę przepisów umożliwiającą ograniczenie takich nadużyć – napisano w komunikacie.
Zdaniem radnego Łukasza Gibały to zdecydowanie za mało. Przy każdej kolejnej imprezie na Rynku słyszymy, że "miasto podejmuje kroki", "służby monitorują zdarzenia", "prowadzone są czynności". Ale od miesięcy tak naprawdę nic z tego nie wynika. Organizatorzy, słysząc te banały i nie widząc, żeby cokolwiek im groziło, czują się tylko coraz bardziej bezkarni – powiedział Faktowi dodając, że władze Krakowa od miesięcy pozwalają na imprezową samowolkę, chociaż wiedzą, że przepisy ustawy o zgromadzeniach są radykalnie nadużywane.
źr. wPolsce24 za Fakt











