Rośnie napięcie wokół referendum w Krakowie. „Wśród zwolenników prezydenta Miszalskiego emocje buzują”

Po zaledwie dwóch latach na urzędzie prezydenta miasta Krakowa polityk Koalicji Obywatelskiej Aleksander Miszalski może pożegnać się ze stanowiskiem. Części mieszkańców samorządowiec naraził się m.in. zadłużeniem miasta, wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu czy obsadzaniem stanowisk partyjnymi współpracownikami. Wytykają mu także niespełnianie obietnic wyborczych i sprawowanie urzędu w sposób niegodny – chodzi m.in. o taniec na dachu magistratu do piosenki, w której padają wulgaryzmy.
Dobre tempo zbiórki podpisów
W efekcie grupa obywateli złożyła w Krajowym Biurze Wyborczym wniosek o referendum w sprawie odwołania obecnego prezydenta, podkreślając, że to nie jest akcja polityczną. Do inicjatywy zbierania podpisów przyłączyli się m.in. stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały, PiS i Konfederacja.
Aby referendum mogło się odbyć, konieczne jest zebranie około 60 tysięcy podpisów od uprawnionych do głosowania mieszkańców Krakowa. Inicjatorzy referendum są z tempa zbiórki podpisów zadowoleni. Inne najwyraźniej nastroje panują w środowisku prezydenta miasta.
- Nie możemy pozwolić na to, aby fizyczne ataki były narzędziem prowadzenia debaty publicznej – mówił w poniedziałek przewodniczący rady i zarządu dzielnicy Stare Miasto w Krakowie Jan Hoffman podczas konferencji prasowej zorganizowanej przed budynkiem Prokuratury Rejonowej Kraków-Krowodrza.
Ataki na wolontariuszy
Zawiadomienie zostało złożone w związku z sytuacją, do której miało dojść w niedzielę na terenie miejskim w rejonie kościoła NMP z Lourdes przy ul. Misjonarskiej.
Według relacji przekazanych na konferencji prasowej, zbierający podpisy Piotr Kubiczek został słownie i fizycznie zaatakowany przez starszego mężczyznę. Na pomoc wolontariuszowi pospieszył również zbierający podpisy Marek Stobierski. - Zaczął nas popychać całym ciałem i rękami dążąc do sprowokowania rękoczynów - relacjonował. Jak dodał, starszy mężczyzna był również agresywny i wulgarny wobec osób wychodzących ze mszy i chcących podpisać listy poparcia dla organizacji referendum. Agresor oddalił się z miejsca, kiedy zorientował się, że Stobierski dzwoni pod numer alarmowy 112.
Zawiadomienie do prokuratury
Złożone w prokuraturze zawiadomienie dotyczy przestępstwa przeciwko referendum (kodeks karny). - To nie jest prywatne oskarżenie, że ktoś komuś naruszył nietykalność, groził czy znieważył. Wszyscy muszą wiedzieć, że zbieranie podpisów to nie akcja prywatna, a akcja, która pozostaje pod ochroną prawa powszechnego. Zgłoszony legalnie komitet obywatelski zbiera podpisy celem przedłożenia ich komisarzowi wyborczemu - podkreślił prawnik, pełnomocnik komitetu referendalnego Rafał Zontek.
Przedstawiciele komitetu referendalnego przekazali, że otrzymują informacje o aktach agresji wobec wolontariuszy w różnych lokalizacjach. W ostatnich dniach zaatakowany miał być m.in. radny PiS Michał Drewnicki, zbierający podpisy w Nowej Hucie. Mężczyzna, który do niego podszedł, miał próbować zniszczyć kartę referendalną i uderzyć radnego w rękę, wytrącając mu telefon z dłoni.
Apel do Miszalskiego o powstrzymanie agresji
Organizatorzy akcji referendalnej zaapelowali do prezydenta Miszalskiego, aby wezwał swoich zwolenników "do powstrzymania się od wszelkich form agresji wobec osób realizujących swoje prawa obywatelskie".
źr. wPolsce24 za PAP










