Ludzie prezydenta ujawniają kulisy posiedzenia RBN. Siemoniak doniósł sam na siebie i kolegów?

- Sprawa jest oczywista dla każdego, kto zna obowiązujące przepisy prawa, jednak wobec licznych manipulacji pojawiających się w przestrzeni publicznej, warto przypomnieć kilka kluczowych faktów – napisał na X rzecznik Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz, publikując oficjalne stanowisko Kancelarii Prezydenta.
Rząd: Cenckiewicz bez dostępu do tajemnic
Przypomnijmy. Rząd twierdzi, że szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego i jeden z najbliższych współpracowników głowy państwa Sławomir Cenckiewicz nie posiada ważnego poświadczenia bezpieczeństwa, więc nie może uczestniczyć w żadnych spotkaniach, gdzie omawiane są sprawy objęte klauzulą tajności. Dlatego sprawą uczestnictwa profesora w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego ma się zająć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Kancelaria Prezydenta: Cenckiewicz ma poświadczenie bezpieczeństwa
Kancelaria Prezydenta od początku zajmuje zupełnie inne stanowisko. W czerwcu ubiegłego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł, że Cenckiewicza nie można było pozbawić poświadczenia bezpieczeństwa. Choć służby odwołały się od wyroku, to – w przeciwieństwie do spraw karnych – obowiązuje on od chwili ogłoszenia. A skoro decyzja o odebraniu szefowi BBN dostępu jest nieważna – ma on poświadczenie bezpieczeństwa.
Aby uniknąć wszelkich wątpliwości Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki wydał dodatkowo Cenckiewiczowi jednorazową zgodę na uczestnictwo w posiedzeniu na podstawie art. 34 ust. 5 pkt 1 ustawy o ochronie informacji niejawnych. Zarządzenie Boguckiego, jak podkreśla KPRP, „mieściło się w pełni w granicach jego ustawowych kompetencji i było całkowicie zgodne z prawem”.
Siemoniak wiedział, ale został na posiedzeniu
Jak ujawniono w oświadczeniu Kancelarii Prezydenta, obecny na posiedzeniu RBP minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak „dopiero po ponad czterech godzinach trwania obrad wskazał na możliwość obecności osoby nieposiadających uprawnienia do dostępu do informacji niejawnych o klauzuli <<zastrzeżone>>”. Tymczasem zarówno Siemoniak, jak i pozostali członkowie rządu „mimo zgłoszenia tej wątpliwości nie opuścił on posiedzenia i do jego zakończenia brał w nim aktywny udział”.
- Gdyby przyjąć rozumowanie prezentowane publicznie przez przedstawicieli rządu – że w posiedzeniu RBN uczestniczyła osoba nieuprawniona oraz że Szef KPRP nie był uprawniony do udzielenia jednorazowej zgody na podstawie art. 34 ust. 5 pkt 1 ustawy – należałoby konsekwentnie uznać, że członkowie rządu, pozostając na posiedzeniu i zabierając głos w jego trakcie, świadomie przekazywali informacje niejawne osobie nieuprawnionej – podkreślono w oświadczeniu.
źr. wPolsce24











