Nawet lewicowe media miażdżą Żurka. „Tysiące osób, w tym dzieci, bez pomocy”

Fundusz Sprawiedliwości miał być „wielką aferą” PiS-u, jest zaś skandalem i kompromitacją obecnej władzy. Od 1 stycznia korzystające normalnie ze wsparcia finansowego FS ośrodki udzielające pomocy poszkodowanym przez przestępców nie działają. Przelewy z Funduszu nie przychodzą, bo zajęci rozliczaniem prawicy ludzie ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka nie dali rady rozstrzygnąć konkursów dla organizacji pozarządowych.
Lewicowy, wspierany przez Agorę portal nie zostawia na Żurku suchej nitki
Skandal dostrzegają już nawet media na co dzień kibicujące Żurkowi i jego polowaniu na pisowców. Przykład? Sporo miejsca aferze poświęca założony przez dawnych dziennikarzy „Gazety Wyborczej” i wspierany na starcie przez Agorę portal OKO.press.
„Tysiące osób, w tym kobiety i dzieci doświadczające przemocy domowej, osoby dotknięte przemocą seksualną, czy seniorzy, którzy padli ofiarą wyłudzeń, zostało pozbawionych darmowej pomocy państwa” – alarmuje lewicowe medium.
"Większości ludzi musimy odmówić"
OKO.press cytuje przedstawicieli organizacji, które zostały bez pieniędzy a co za tym idzie, nie mogą pomagać Polakom.
- Nam udało się zachować część wsparcia dla osób doświadczających przemocy domowej, ale tylko tych z Warszawy, bo środki z innego projektu daje nam Urząd Miasta. Większości osób musimy jednak odmówić – powiedziała portalowi Maja Kuźmicz, kierowniczka Niebieskiej Linii IPZ, współtworzącej Sieć Pomocy.
Ministerstwo obiecuje
Przypomnijmy: po pierwszych informacjach o braku nowych umów ministerstwo sprawiedliwości zapewniało, że za chwilę wszystko będzie dobrze. Urzędnicy przyznawali jednak, że po prostu boją się rozstrzygać konkursy. Nic dziwnego – każdy by się obawiał, że skończy kiedyś na ławie oskarżonych. Tak, jak politycy PiS, którym zarzuca się… działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i osiąganie „korzyści politycznych” bo pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości, choć w przeciwieństwie do dzisiejszej sytuacji były wypłacane regularnie, to szły także na zakup np. bardzo potrzebnych lokalnie wozów strażackich.
- Konkursy są prowadzone. Bądźcie cierpliwi. Czytajcie bardzo dokładnie wszystkie zalecenia, które są związane z wypełnianiem tych wniosków. Chcemy, żeby było uczciwie. Chcemy, żeby było transparentnie – opowiadał Waldemar Żurek.
"Większość uwag jest absurdalna"
I co? I nic. Wszystko nadal stoi. A przedstawiciele organizacji pomocowych nie zostawiają na ministrze suchej nitki.
Maja Kuźmicz mówi, że uwagi resortu do propozycji konkursowych miały trafić do NGO’sów przed świętami. Dostają jednak je dopiero teraz.
- Pismo dostaliśmy tydzień temu. Wiemy, że część organizacji dopiero teraz odbiera korespondencję. Na odpowiedź każdy z nas ma tydzień. W takim tempie merytoryczna ocena wniosków ruszy dopiero po 21 stycznia – przewiduje kierowniczka Niebieskiej Linii.
- Większość uwag, które dostaliśmy od resortu, jest absurdalna. To przeciąganie liny. Nadal nie wiemy, dlaczego tak naprawdę konkurs nie został rozstrzygnięty w terminie – dodaje Kuźmicz. Według niej Sieć Pomocy może nie przetrwać tego, co zgotował im Waldemar Żurek.
źr. wPolsce24 za OKO.press











