Troska czy hipokryzja? Samorząd lekarzy apeluje, by nie przyjmować pacjentów „po znajomości”

Z taką sytuacją spotkało się wielu Polaków. Chcesz szybszą operację w publicznym szpitalu? Potrzebujesz badań na cito? Marzysz, by w szpitalu zajmowano się Tobą jak najlepiej się da? To idź do pana doktora albo pani profesor prywatnie, pokaż się, zapłać pieniądze i będzie w porządku. A jak jeszcze masz dobre znajomości u ważnych lekarzy - super!
Patologia wymuszania przez lekarzy pieniędzy do pacjentów w zamian za lepszą (bądź szybszą) opiekę w publicznej służbie zdrowia trwa od dekad i jest udziałem największych „gwiazd” medycznego firmamentu. Bywa, że przybiera ona charakter systemowy, jak w przypadku ujawnionego niedawno przez zero.pl procederu ze szpitala MSWiA w Warszawie. Szybka operacja raka trzustki w jednej z klinik miała być możliwa tylko po wpłacie określonej kwoty na fundację założoną przez szefa owej kliniki.
Apel Naczelnej Rady Lekarskiej. Tylko do kogo?
Na kolejny skandal związany z lekarzami zareagował ich samorząd. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej opublikowało swoje stanowisko.
- Znajomości, czy wizyta w systemie prywatnym nie mogą być powodem uprzywilejowania pacjentów w kolejce do świadczeń medycznych. Prezydium NRL stanowczo potępia wszelkie takie praktyki i apeluje do MZ o taka organizacje systemu - by zgodnie z kodeksem etyki lekarskiej - jedynie kryterium medyczne decydowało o dostępie do leczenia – napisali na X apelujący, jak rozumiemy, do swoich kolegów lekarze.
- (…) wszelkie patologie polegające na innych niż medyczne kryteriów przy kwalifikacji pacjentów do świadczeń zdrowotnych, m.in. nieuzasadnione uprzywilejowanie pacjentów kierowanych z prywatnego do publicznego systemu z pominięciem obowiązującej kolejki chorych, powinny być z całą mocą piętnowane i penalizowane – piszą w stanowisku przedstawiciele NRA.
Winny system?
Jednocześnie mamy też niejasny apel do rządu, żeby „lekarz, w sposób nieutrudniony przez kryteria administracyjne czy biurokratyczne mógł wykonywać swój zawód zgodnie z Kodeksem Etyki Lekarskiej”.
Jasnym jest, że jeśli publiczny system ochrony zdrowia był lepiej finansowany i zarządzany, kolejki byłyby krótsze i trudniej byłoby wymuszać od pacjentów pieniądze za opiekę w tymże systemie. Ale przecież i dziś po dodatkowe złotówki lekarze sięgać nie muszą. Nikt im nie każe, naprawdę.
źr. wPolsce24











