Polska

Były wicepremier zdradza kulisy gigantycznego przekrętu z SAFE i likwidacji CBA

opublikowano:
Zaciąganie gigantycznych, niekorzystnych pożyczek bez zgody prezydenta, niszczenie Centralnego Biura Antykorupcyjnego, by ukryć wielomiliardowe wałki na zbrojeniówce, i brutalny zamach na Trybunał Konstytucyjny – tak w praktyce wyglądają rządy "Koalicji 13 grudnia". Wicepremier Jacek Sasin nie ma złudzeń: to realizacja agendy Berlina, a Polska ma zostać sprowadzona do roli europejskiego wasala.

Ekipa Donalda Tuska znalazła kolejny sposób na demontaż polskiego państwa. Tym razem na celowniku znalazł się program pożyczkowy SAFE. Jak alarmuje wicepremier Jacek Sasin, rząd próbuje zaciągnąć potężne zobowiązania finansowe za granicą z pominięciem głowy państwa, posługując się "starym trikiem" – zwykłymi uchwałami. To jawne złamanie Konstytucji RP.

Prawo i Sprawiedliwość, ustami kandydata na premiera prof. Przemysława Czarnka, już zapowiedziało, że te bezprawne umowy, przypominające "wciskanie Polakom franków", nie będą wiązać przyszłego polskiego rządu.

Komisja Europejska i Ursula von der Leyen doskonale zdają sobie sprawę z prawnych nadużyć rządu Tuska, jednak dla Brukseli mityczna "praworządność" to dziś jedynie pałka na nieposłuszne narody.

Jak trafnie punktuje Jacek Sasin, mamy dziś do czynienia z nowym modelem ekspansji Berlina – skoro dwie wojny światowe nie przyniosły skutku, Niemcy próbują zbudować scentralizowane, podporządkowane sobie państwo europejskie przy użyciu unijnych instytucji.

Niemiecki przemysł zbrojeniowy utuczy się na polskim kredycie

Rządzący mamią opinię publiczną, że środki z programu SAFE zasilą polskie firmy. Prawda jest jednak brutalna. Program ten został skrojony pod interesy naszych zachodnich sąsiadów. Niemcy sami nie biorą pożyczki z SAFE, bo "nie są frajerami", ale to oni będą na niej zarabiać.

Polski przemysł, taki jak produkujący ciężarówki dla wojska Jelcz, jest całkowicie uzależniony od dostaw niemieckich silników. W praktyce wygląda to tak, że Polska najpierw zainwestuje ogromne pieniądze – na fatalnych warunkach kredytowych i z narzuconym mechanizmem warunkowości – w rozbudowę niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, z którego polskie zakłady będą musiały kupować podzespoły. Zamiast skorzystać z gotowych środków leżących w Narodowym Banku Polskim, Tusk wpycha Polskę w mechanizm, który ma na celu ubezwłasnowolnienie naszej armii i uzależnienie jej od Berlina. 

CBA zlikwidowane, by chronić gigantyczne wałki "swoich"

Dlaczego Donald Tusk z taką furią rzucił się do likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego, tuż przed startem programu SAFE? Jacek Sasin nie ma wątpliwości: chodzi o "wielki przekręt". CBA miało być gwarantem uczciwości, a teraz ma zniknąć, by nikt nie patrzył władzy na ręce . Niemieckie media już donoszą o planach pompowania miliardów złotych z SAFE w polskie firmy, a polska opinia publiczna dowiaduje się o tym z zagranicy.

Szykuje się afera na niewyobrażalną skalę – ogromne środki ma otrzymać m.in. sprywatyzowana za bezcen spółka "Amunicja Polska", na czele której stoi były polityk PO, a która nie posiada ani fabryk, ani odpowiedniego zaplecza. To inwestycja w czystą patologię, dlatego CBA musi zniknąć – to z jednej strony zemsta za ściganie takich polityków PO jak Sławomir Nowak czy Stanisław Gawłowski, a z drugiej – osłona korupcyjna dla obecnej ekipy na przyszłość.

Nadzieja w "efekcie Czarnka"

Aby domknąć system bezprawia, "Koalicja 13 grudnia" przypuszcza szturm na Trybunał Konstytucyjny, wybierając swoich sędziów na podstawie kolejnych nielegalnych uchwał. Nagle instytucja, którą przez lata bojkotowali, stała się dla nich użytecznym narzędziem.
Jednak ten spektakl hipokryzji i wyprzedaży polskiej suwerenności nie potrwa długo.

Jak podkreśla Jacek Sasin, Prawo i Sprawiedliwość idzie po zwycięstwo. Notowania partii rosną, na co ogromny wpływ ma aktywność prof. Przemysława Czarnka. Gdy tylko obóz patriotyczny odzyska władzę, bezwzględnie rozliczy ten rabunek państwowej kasy i przywróci Polsce suwerenność, której tak bardzo nienawidzi dzisiejsza ekipa rządząca.

źr. wPolsce24

Polska

Będą cenzurowali internet? Ta wypowiedź Gawkowskiego budzi niepokój

opublikowano:
Krzysztof Gawkowski stwierdził, że internet został „zatruty”, i przekonywał, że na platformy cyfrowe należy „nałożyć chomąto”, aby zwiększyć nadzór nad ich działalnością.
Krzysztof Gawkowski (fot.PAP/Piotr Nowak)
Krzysztof Gawkowski stwierdził, iż współczesny internet „został zatruty” i że na platformy cyfrowe powinno zostać „nałożone chomąto”. Wielu internautów uznało to za zapowiedź cenzury internetu.
Polska

Zondacrypto coraz większym problemem Tuska? PiS ujawnia niewygodne fakty

opublikowano:
Politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia śledztwa dotyczącego Zondacrypto, a Jarosław Kaczyński oskarża Donalda Tuska i ministra sprawiedliwości o kłamstwo w tej sprawie.
Od lewej: Dariusz Korneluk, Sebastian Rom, Adam Bodnar (fot.Screenshot - Youtube/wPolsce24)
Afera Zondacrypto coraz mocniej uderza w rząd Donalda Tuska, a politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia jednego ze śledztw dotyczących spółki przez ludzi związanych z obecną władzą. Jarosław Kaczyński zarzucił premierowi i ministrowi sprawiedliwości kłamstwo, przekonując, że w demokratycznym państwie taka sytuacja powinna doprowadzić do dymisji rządu.
Polska

Chcieli uderzyć w Wosia? Poseł PiS odpowiedział zawiadomieniem na Żurka

opublikowano:
Michał Woś usłyszał zarzuty dotyczące awansu funkcjonariusza Służby Więziennej, po czym sam złożył zawiadomienie do prokuratury, wskazując na działania przedstawicieli obecnej władzy.
Michał Woś (po lewej) oraz Waldemar Żurek (po prawej)
Waldemar Żurek poinformował o przedstawieniu zarzutów politykowi PiS Michałowi Wosiowi, dotyczących rzekomego przekroczenia przez niego uprawnień w czasie pełnienia funkcji wiceministra. On sam nie pozostał obojętny w tej sprawie i również złożył zawiadomienie do prokuratury przeciwko przedstawicielom obecnej władzy.
Polska

 100 dni bezkarności. Wyłudził fortunę ze szpitala, a prokuratura dziwnie milczy

opublikowano:
Kto chroni Dawida Kacprzyka? Zniknęło pół miliona, a prokuratura i izby lekarskie od 100 dni omijają go szerokim łukiem
Minęło 100 dni, a prokuratura nawet go nie przesłuchała. Kto rozpiął polityczny parasol nad oskarżanym medykiem? (fot. wPolsce24)
Sprawa Dawida Kacprzyka, lekarza podejrzewanego o wyłudzenie gigantycznej kwoty z warszawskiego szpitala, budzi coraz większe oburzenie opinii publicznej. Choć od wybuchu afery minęło już sto dni, główny zainteresowany wciąż unika odpowiedzialności, a śledczy zdają się nie dostrzegać problemu. Z kasy placówki medycznej zniknęło pół miliona złotych, jednak prokuratura do tej pory nie zdecydowała się nawet na przesłuchanie medyka, mimo istnienia licznych dowodów opisywanych przez media. Ta niezrozumiała bierność organów ścigania rodzi poważne pytania o to, kto tak naprawdę chroni lekarza przed celownikiem wymiaru sprawiedliwości.
Polska

Podły atak Czarzastego! Padły słowa o „sutenerstwie” i rezygnacji z urzędu

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty zaatakował Karola Nawrockiego, przywołując oskarżenia z kampanii wyborczej, i wezwał prezydenta do rezygnacji z urzędu.
Włodzimierz Czarzasty (fot.PAP/Leszek Szymański)
Włodzimierz Czarzasty po raz kolejny zdecydował się publicznie zaatakować prezydenta Karola Nawrockiego, posiłkując się oskarżeniami, jakie padały pod adresem głowy państwa, a które okazały się jedynie pomówieniami lub w związku z którymi toczą się obecnie postępowania sądowe. Wszystko to w celu obrony kandydatury Macieja Berka.
Polska

Rząd „rozwiązuje” problem wypadków na kolei batem na kierowców. Zamiast audytu i służb będzie kolejna represyjna ustawa

opublikowano:
Wypadek na kolejowym przejściu dla pieszych w Oleśnicy
Wypadek na przejściu kolejowym (fot. Pixabay/ zdjęcie ilustracyjne)
Wystarczyło jedno posiedzenie rządu, by ogłosić sukces w walce z kryzysem na polskich torach. Recepta ekipy rządzącej na serię niebezpiecznych zdarzeń kolejowych okazała się uderzająco prosta: nie będzie wielkich inwestycji w infrastrukturę, audytów i żadnych wniosków z działań służb. Będzie za to nowy bat na kierowców i administracyjne odbieranie prawa jazdy. Magia ustawy znów ma zastąpić realne bezpieczeństwo.