Kto drukuje Poradnik Bezpieczeństwa? Zdumiewające odkrycie polityka PiS

"Poradnik Bezpieczeństwa" to licząca 54 strony ilustrowana broszura, która w założeniu ma pomóc Polakom w przygotowaniu się na sytuacje kryzysowe, jak wojna, atak terrorystyczny itp. Oprócz porad zawiera także poradnik pierwszej pomocy i listę pożytecznych numerów. Nie trzeba go zamawiać ani odbierać, do końca stycznia ma trafić do skrzynek pocztowych wszystkich gospodarstw domowych w Polsce. Jest także dostępny w formie elektronicznej, w języku angielskim i ukraińskim.
Radca prawny Michał Czarnik, wiceprezes stowarzyszenia TakdlaCPK, przyjrzał się temu przetargowi. Z dokumentów na stronach rządowych wynika, że ogłoszono go 16 września byłego roku. Zdecydowano się na tryb pilny, uzasadniając to koniecznością natychmiastowego udostępnienia tej wiedzy społeczeństwu w obliczu dynamicznie zmieniającej się sytuacji geopolitycznej i rosnącej liczby zagrożeń. Zainteresowani udziałem w tym przetargu mieli zaledwie 9 dni na przygotowanie i złożenie oferty.
Ostatecznie ofertę złożyła tylko jedna firma, drukarnia ABEDIK SA. Zaproponowana przez nich kwota – 44,92 mln zł – była jednak znacznie wyższa, niż kwota zaproponowana przez zamawiającego, 29 mln złotych. Jak zauważył Czarnik, złożenie oferty, która jest o ponad 50% droższa niż budżet zamawiającego, jest dosyć dziwne.
Dlaczego - racjonalny i konkurencyjny wykonawca który zna taki budżet (nie zawsze tak jest w zamówieniach publicznych ale tu tak było - budżet został podany w ogłoszeniu o zamówieniu nawet na nieco niższym poziomie niż ostatecznie wskazany w momencie składania ofert - 22,66 mln zł plus VAT), zwłaszcza w tak konkurencyjnych rynkowo zamówieniach jak druk raczej stara się dostosować do budżetu, a nie bidować 50% wyżej. Zwłaszcza jak nie ma żadnych wymogów podmiotowych bo w tym zamówieniu... mógł wystartować każdy wiec konkurencja jest ogromna – napisał i dodał: - Wykonawca bowiem gdy ma jedna ofertę i to 50% wyższą od budżetu zwykle przetarg unieważnia. A jak jest ich więcej z bardzo dużym prawdopodobieństwem będzie podmiot, który składając znajdzie się bliżej wskazanej w ogłoszeniu kwoty.
Okazało się jednak, że to nie problem. Przetarg nie został anulowany. Zamiast tego MSWiA w dwa tygodnie znalazło brakującą kwotę i ją przyjęło. Fenomenalna prędkość, jak na warunki naszej administracji przyzna każdy, kto ją trochę zna – skomentował Czarnik.
Michał Dworczyk zauważył na swoim profilu na portalu społecznościowym X inny fakt – to, że w przetargu na druk tego poradnika zwyciężyła ta sama drukarnia, która wcześniej wydrukowała „Szczerze” - książkę Donalda Tuska. Cóż za przypadek – skomentował kąśliwie europoseł.
źr. wPolsce24











