Kosiniak-Kamysz rusza z ofensywą przed wyborami? W grze stała baza żołnierzy amerykańskich w Polsce

Podczas konferencji prasowej Kosiniak-Kamysz wyjaśnił, że złożone pismo jest efektem majowej „ofensywy dyplomatycznej” rządu, obejmującej m.in. wcześniejsze rozmowy szefa MON z Pentagonem oraz wizyty wiceministrów obrony w Waszyngtonie, a także dobrych relacji prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Minister zaznaczył, że ostateczne decyzje w sprawie nowej bazy jeszcze nie zapadły, a rozmowy mają charakter planistyczny. Strona amerykańska oczekuje szczegółów oraz zaangażowania finansowego, co jest obecnie analizowane przez polski rząd. Polska inwestuje w obecność żołnierzy USA na swoim terytorium 15 tys. dolarów rocznie za każdego z nich.
Kosiniak-Kamysz przypomniał, że w Polsce obecnie stacjonuje około 10 tys. żołnierzy amerykańskich w systemie rotacyjnym i stałej obecności.
Zrobimy wszystko, żeby zwiększać obecność wojsk amerykańskich. Stworzymy takie warunki, które będą atrakcyjne dla naszego amerykańskiego partnera” – zadeklarował wicepremier.
Opozycja przypomina wcześniejsze deklaracje...
To komentarz szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego:
Szkoda, że przez wiele miesięcy zamiast wspierać tę inicjatywę, część obozu rządowego próbowała ją podważać. Tymczasem fakty są niezmienne. Stany Zjednoczone pozostają naszym najważniejszym sojusznikiem, a bezpieczeństwo Polski nie może być budowane w oparciu o polityczne złudzenia czy alternatywne konstrukcje geopolityczne" - pisze Bartosz Gądecki
Rząd koalicji 13 grudnia marginalizuje rolę prezydenta Karola Nawrockiego w relacjach z naszym sojusznikiem, prowadzi niespójną politykę wobec USA, a wcześniej apelował o „solidarność europejską”. W maju 2026 r., gdy pojawiły się informacje o planach Trumpa dotyczących redukcji lub reorganizacji obecności USA w Europie (w tym wycofanie kilku tysięcy żołnierzy z Niemiec), Donald Tusk powiedział m.in.: Polska nie powinna „podbierać” żołnierzy USA wycofywanych z Niemiec. Nie godzi się na to, by Polska była wykorzystywana do „łamania solidarności europejskiej”.
Rząd Tuska-Kosiniaka jeszcze niedawno blokował wzmocnienie obecności USA w Polsce w imię niemieckiej solidarności, a teraz nagle chce stałej bazy — bo wybory coraz bliżej. Jednocześnie próbują omijać prezydenta Nawrockiego, który ma realne wejście do Trumpa. Wygląda na to że Rząd próbuje „podkradać” sukcesy w polityce zagranicznej i obronnej prezydenta Karola Nawrockiego, mimo wcześniejszych sporów kompetencyjnych.
źr. wPolsce24 za PAP/X











