Kompromitacja rządu w sprawie śmieciówek. Czego nie mówią Tusk i Kosiniak Kamysz?

Kontrowersyjna ustawa o PIP miała przyznać inspektorom prawo do przymusowej zamiany umowy firma-firma na umowę o pracę. Mówiąc prościej: pracodawca, który zatrudnia pracownika (który zakłada do tego celu jednoosobową działalność gospodarczą) na śmieciówce mógłby zostać zmuszony do zatrudniania na etat.
Dlaczego Donald Tusk zablokował ustawę o PIP?
Zmiany w PIP zablokował we wtorek premier Donald Tusk. Jego zdaniem byłoby to oddanie zbyt dużej władzy w ręce urzędników i uderzyłoby w przedsiębiorców. W środę głos zabrał także wicepremier Władysław Kosiniaka-Kamysz, który zapewnił, że jego partia nigdy nie popierała tego typu rozwiązań.
- Od samego początku procedowania ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy było jednoznacznie przeciw tym zmianom. Nie było, nie ma i nie będzie naszej zgody na forsowanie przepisów uderzających w przedsiębiorców. Dobrze, że historia tego projektu jest już zakończona – napisał na X Kosiniak-Kamysz.
Projekt został zaakceptowany przez Stały Komitet Rady Ministrów
Decyzja Tuska i zapewnienia Kosiniaka-Kamysza wywołały burzę. Przypomniano, że projekt, od którego dzisiaj obaj się tak odżegnują, przyjął 4 grudnia 2025 roku Stały Komitet Rady Ministrów. Jego szefem jest minister Maciej Berek, nazywany „prawą ręką Donalda Tuska” a w posiedzeniach komitetu wchodzą przedstawiciele resortów (czyli także PSL). Otoczenie Tuska i Kosiniaka-Kamysza nagle zmieniło zdanie? A może nie wiedzieli, co przyjmują - pytają komentatorzy.
Jest druga, jeszcze bardziej zdaniem niektórych przedstawicieli opozycji kompromitująca rząd, kwestia. Po objęciu władzy przez Donalda Tuska i związanym z tym odmrożeniem przez Komisję Europejską wypłat z unijnego Krajowego Programu Odbudowy rząd koalicji przystąpił do renegocjacji brzmienia „kamieni milowych”, czyli zobowiązań, jakie ma zrealizować Polska w zamian za pieniądze z Brukseli.
Kto negocjował aktualizację KPO?
Aktualizacja KPO nastąpiła w 2025 roku. Zmiana dotycząca wzmocnienia PIP została formalnie wpisana do planu jako kamienie milowe A71G („Wejście w życie reformy Państwowej Inspekcji Pracy i reformy Kodeksu pracy”) oraz A72G („Działania na rzecz budowania zdolności PIP”). Harmonogram zakładał, że kamień A71G miał być zrealizowany do końca 2025 r., a cała reforma wdrożona do 30 czerwca 2026 r.
Negocjacjami dotyczącymi kamieni milowych KPO, w tym tych związanych z PIP, formalnie zajmowało się Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (MFiPR) we współpracy z innymi resortami, w tym oczywiście Ministerstwem Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej, który ostatecznie przedstawiło projekt ustawy.
Po stronie polskiej negocjacje prowadzone były także na szczeblu politycznym przez przedstawicieli rządu, w tym premiera i ministrów koordynujących realizację KPO.
Czy wtedy Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz nie wiedzieli, z czym związana będzie reforma PIP? Zostali oszukani? Nie interesowali się? Każda z tych odpowiedzi wskazuje na potężną kompromitację polityków i rządu, którego pracą zawiadują - uważają krytycy.
Stanowisko Lewicy w sprawie ustawy o PIP
Jak podkreśla lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty brak realizacji „kamienia milowego” związanego z PIP będzie dla Polski oznaczał 11 miliardów złotych mniej z KPO.
- Postawmy sprawę jasno – fałszywe samozatrudnienia czy umowy zlecenia to po prostu okradanie pracownika. To okradanie pracownika z płatnego L4, z przyszłej emerytury, z prawa do płatnego urlopu, z okresu wypowiedzenia, z urlopu macierzyńskiego, z prawa do odprawy. To są podstawy, które należą się ludziom pracującym! – twierdzi Lewica, zapowiadając dalszą walkę o reformę. Czy nie skończy się jednak tylko na wyrazach oburzenia?
źr. wPolsce24











