Wielka wojna w rządzie Tuska, chodzi o umowy o pracę. Czarzasty straszy, że kara wyniesie 11 miliardów złotych

- To jest jeden z kamieni milowych. Jeśli go nie spełnimy, to płacimy karę. W tej chwili rozmawiamy o 11 miliardach złotych – mówi o spornej ustawie szef Lewicy i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
O co chodzi w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy? Co dalej z umowami firma-firma?
O co chodzi? Według projektu minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk z Lewicy inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) mieliby prawo przymusowo zmienić umowę firma-firma na umowę o pracę. Ma to ograniczyć nadużycia w tym obszarze. Dziś część umów B2B zawieranych jest przez firmę z de facto pracownikiem. Niektórzy pracownicy chcą (na przykład z powodów podatkowych) takiej umowy, inni są jednak niejako przymuszani do jej zawarcia, bo pracodawca nie chce dać im etatów.
Awantura na posiedzeniu rządu, Tusk oskarżał i groził
Sprawa była omawiana na ostatnim w 2025 roku posiedzeniu rządu. Miało podczas niego dojść do karczemnej awantury. Według TVN24 Donald Tusk miał oskarżyć Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, że go oszukała i różnymi sztuczkami próbowała „przemycić” swoje poglądy do ustawy.
- Po pytaniach Donalda Tuska wręcz były takie długie cisze bez odpowiedzi Agnieszki Dziemianowicz-Bąk – podawała prorządowa stacja. Tusk miał zagrozić Dziemianowicz-Bąk konsekwencjami a następnie kazał projekt wycofać i zwrócić go do ministerstwa, mimo, że zaakceptował go wcześniej Komitet Stały Rady Ministrów.
Czarzasty mówi o gigantycznych karach
W wywiadzie dla Polsatu Włodzimier Czarzasty zaprzeczył, że Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oszukała Tuska. Podkreślił, że wprowadzenie przepisów przygotowanych przez jego partyjną koleżankę to jeden z „kamieni milowych” KPO.
- Po pierwsze to jest wypełnianie standardów europejskich. Po drugie – realizacja KPO zagrożona karą 11 miliardów. Po trzecie – to jest obrona polskich pracowników - mówił Czarzasty o ustawie Dziemianowicz-Bąk.
– grzmiał Czarzasty, którego zdaniem chodzi o „wypełnianie standardów europejskich” i „obronę polskich pracowników”.
- Dopóki Lewica będzie w rządzie skończył się taki czas, że prawa pracownicze będą ograniczane pracownikom – obiecywał marszałek Sejmu.
- Wy bronicie pracowników, ale na sam koniec przychodzi premier Tusk i minister Berek i mówią „zdejmujemy te przepisy” – skwitował prowadzący rozmowę Marek Tejchman.
źr. wPolsce24 za Polsat News











