KO nie wiedziała o sprawie Kamili L. z Kłodzka? Nagranie podważa deklaracje polityków partii Tuska

Sprawa Kamili L., regionalnej działaczki PO w Kłodzku, oraz jej partnera odbiła się szerokim echem w całej Polsce i oburzyła wielu naszych rodaków. Wszystko z powodu faktu skazania pary za przestępstwa o charakterze pedofilskim wobec dzieci kobiety, jak również zoofilskim. Kamila L. została skazana na sześć lat pozbawienia wolności, natomiast jej były mąż - na 25 lat.
Sprawa zbiegła się w czasie z ujawnieniem wielu innych skandali o podobnym charakterze, za które mieli - lub będą musieli - odpowiadać inni działacze związani z partią Donalda Tuska. Stąd też temat ten wzbudził zainteresowanie mediów. Jednym z najczęściej pojawiających się pytań było to, czy władze partii posiadały wiedzę na temat zarzutów stawianych w tych sprawach. Zdecydowana większość polityków Koalicji Obywatelskiej odcięła się od sprawy, zasłaniając się przede wszystkim niewiedzą.
Jak się jednak okazuje, część z nich miała taką wiedzę, o czym świadczy nagranie udostępnione na profilu dziennikarza z Dolnego Śląska Marcina Torza, który od dawna badał temat. Nagranie pochodzi z końca marca 2024 roku. Widać na nim ministra Tomasza Siemoniaka, prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja oraz burmistrza Kłodzka Michała Piszko, którzy zorganizowali briefing poparcia dla tego ostatniego w ramach jego startu w wyborach samorządowych przed kłodzkim ratuszem. Jeden z dziennikarzy zapytał Siemoniaka o zarzuty zoofilskie, jakie już wtedy ciążyły na Kamili L., osobie sprawującej nadzór nad finansami regionalnej struktury PO. Polityk stwierdził, że przyjechał wesprzeć Michała Piszko i, jak sam przyznał, trudno mu odnieść się do całej sprawy. Wyraził jednocześnie nadzieję, że lokalnym strukturom partii uda się ją rozwiązać.
– Są to rzeczy bardzo przykre - powiedział Tomasz Siemoniak.
Jak się również okazało, cała konferencja odbyła się około tydzień po oficjalnej rezygnacji Kamili L. z członkostwa w partii, która nastąpiła na jej własne życzenie. Wcześniej, przez blisko dziewięć miesięcy od momentu postawienia jej zarzutów, zasiadała w lokalnych strukturach Platformy Obywatelskiej, gdzie w tym okresie miała nawet otrzymać awans.
Źr.wPolsce24 za X/Marcin Torz











