Klaudia wróciła do kraju, o nim państwo zapomniało? Dramatyczny apel rodziny Polaka, który potrzebuje ratunku na Filipinach

Piotr Moczulski regularnie odwiedzał fascynującą go Azję. 18 kwietnia 2024 r. jego życie drastycznie się zmieniło podczas wyprawy na skuterze przez filipińską dżunglę. Na ciemnym zakręcie doszło do czołowego zderzenia z innym pojazdem.
Pomoc nie nadeszła natychmiast – ranny Polak czekał na karetkę około dwóch godzin, leżąc w lesie i walcząc o każdy oddech. Obrażenia okazały się bardzo poważne. Stwierdzono rozległy uraz głowy, obrzęk mózgu, poważne uszkodzenia twarzoczaszki oraz barku i nogi.
Szpitalny dług i walka z systemem
Dziś Piotr przebywa w prywatnej placówce w Cebu. Jego stan jest krytyczny. Oddycha przy pomocy tlenu, jest karmiony sondą, a kontakt z nim jest bardzo ograniczony. Rodzina, by utrzymać go przy życiu, musi co miesiąc przesyłać tysiące dolarów. Dotychczasowe koszty leczenia przekroczyły już 400 tysięcy złotych.
Bliscy Piotra alarmują, że standard opieki w filipińskim szpitalu drastycznie spada. Wstrzymano już rehabilitację i ograniczono podawanie leków. Szpital wywiera presję na rodzinę, domagając się natychmiastowego zabrania pacjenta. Co więcej, brat Piotra, Tomasz, przyznaje, że czuł się osaczony przez personel placówki, bojąc się, że brat zostanie wystawiony na ulicę.
Trzy nieudane próby transportu
Największą przeszkodą jest zorganizowanie bezpiecznego transportu medycznego do Polski. Rodzina podjęła już trzy próby, które zakończyły się fiaskiem z powodu odmów linii lotniczych i rosnących kosztów.
Bliscy Piotra nie kryją rozgoryczenia, porównując sytuację do głośnej sprawy Klaudii Uciechowskiej, którą niedawno sprowadzono z Chin specjalnym samolotem medycznym.
- Piotr był dosłownie kilka godzin dalej. Można go było zabrać tym samym typem maszyny – podkreśla brat poszkodowanego.
Apel do najwyższych władz państwowych
Mimo dziesiątek pism wysyłanych do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Zdrowia oraz Kancelarii Premiera i Prezydenta, rodzina wciąż nie otrzymała realnego wsparcia. Odpowiedzi urzędników ograniczają się do przesyłania pism między resortami.
– Chciałbym zaapelować do rządzących o pomoc. To jest życie człowieka, Polaka. Nie możemy go tam zostawić – apeluje Tomasz Moczulski. Rodzina deklaruje, że nie odpuści, dopóki Piotr nie wróci bezpiecznie do kraju, mimo że ich własne siły i zdrowie są na wyczerpaniu.
źr. wPolsce24 za "Fakt"











