Jej syna brutalnie zamordowano. 87-latka martwi się, że przez sądową anarchię nie doczeka sprawiedliwości

Sprawa miała swój początek 26 lat temu. Jej 25-letni syn Sławomir Stachowiak był właścicielem komisu na poznańskiej Wildzie. W sierpniu 2000 roku, po pożarze, odnaleziono go w biurze, z obrażeniami głowy i uszkodzoną czaszką. Nie odzyskał już przytomności i zmarł kilkanaście dni później w szpitalu. Policji udało się odnaleźć siekierę, którą zadano ciosy, ale nie ustalili sprawcy, więc śledztwo zostało umorzone.
Prawda w końcu wyszła na jaw
Po latach wrócili do niego policjanci z tzw. Archiwum X. Po ponownej analizie dowodów i przesłuchaniu świadków ich podejrzenia padły na Wojciecha W., który był starszy od niego o 5 lat. Jak informuje Fakt, kilka miesięcy przed śmiercią wprowadził się do domu Stachowiaka, by pomagać mu w remoncie. Zaczaił się na niego na terenie komisu, a gdy Stachowiak przyjechał, zadał mu kilka ciosów siekierą i podpalił firmę, żeby ukryć ślady.
Motywem była ówczesna partnerka Stachowiaka, która wpadła w oko Wojciechowi W. Po jego śmierci ożenił się z nią. Policja znalazła odcisk jego palca na siekierze, ale kobieta dała mu alibi, zeznając, że w czasie, w którym zamordowano Stachowiaka, przebywał z nią w domu. Tym razem policjanci nie uwierzyli i W. w połowie 2023 roku został aresztowany.
Wojciech W. na pierwszym przesłuchaniu – bez udziału obrońcy – przyznał się do winy. Potem to odwołał, ale prokuratura i tak skierowała akt oskarżenia do sądu. W grudniu 2024 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał, że jest winny i skazał go na 15 lat więzienia. Wyrok był względnie łagodny, bo między zabójstwem i swoim aresztowaniem W. nie popełnił żadnego innego przestępstwa.
Sądowi nie spodobał się sędzia
Cztery miesiące później wyrok upadł. Sądowi Apelacyjnemu w Poznaniu nie spodobało się bowiem, że w składzie, który go wydał, przewodniczącym był tzw. neosędzia Daniel Jurkiewicz. Jak informuje wyborcza, sąd uznał, że jego awans z sądu rejonowego do okręgowego wynikał wyłącznie z rzekomych powiązań z przedstawicielami ówczesnej władzy – i z automatu uchyla wyroki we wszystkich sprawach, w których był w składzie sędziowskim, nie badając w ogóle, czy były słuszne. Wyborcza informuje, że do połowy stycznia upadło już 19 jego wyroków.
W poniedziałek 9 lutego sąd ponownie skazał Wojciecha W. za morderstwo, po raz drugi dostał 15 lat więzienia. Jego obrońca złoży apelację. Wyrok zaskarży też prokuratura, która domaga się dla niego dożywocia. Obie strony są przekonane, że ten wyrok też zostanie uchylony. Tym razem bowiem przewodniczącym składu sędziowskiego ponownie został bowiem „neosędzia” Robert Grześ, którego Sąd Apelacyjny traktuje tak samo jak Jurkiewicza – upadły już cztery wydane przez niego wyroki.
87-letnia matka ofiary boi się, że przez te sądowe przepychanki nie doczeka sprawiedliwości dla swojego syna. Jestem tym wszystkim tak zmęczona, że już nic mi się nie chce. Ile mi życia zostało? Mam 87 lat – powiedziała. Nie rozumie, dlaczego sąd nie może skazać zabójcy jej syna. Mojej klientki naprawdę nie obchodzi, kto rządzi, kto pisze przepisy, kto jest ministrem sprawiedliwości, kto nominuje sędziów. Chce wiedzieć, kto odpowiada za śmierć jej syna, i chce wymierzenia za to kary – dodał jej pełnomocnik, adw. Krzysztof Spelak.
źr. wPolsce24 za Fakt, Gazeta Wyborcza











