Polska

Jej syna brutalnie zamordowano. 87-latka martwi się, że przez sądową anarchię nie doczeka sprawiedliwości

opublikowano:
williamcho-justice-2060093_1280
(fot. ilustracyjna Pixabay)
87-letnia Janina Stachowiak martwi się, że nie dożyje wyroku dla zabójcy swojego syna. Sąd skazał go już dwukrotnie – ale pojawił się problem, bo w oby wypadkach w składzie był tzw. neosędzia.

Sprawa miała swój początek 26 lat temu. Jej 25-letni syn Sławomir Stachowiak był właścicielem komisu na poznańskiej Wildzie. W sierpniu 2000 roku, po pożarze, odnaleziono go w biurze, z obrażeniami głowy i uszkodzoną czaszką. Nie odzyskał już przytomności i zmarł kilkanaście dni później w szpitalu. Policji udało się odnaleźć siekierę, którą zadano ciosy, ale nie ustalili sprawcy, więc śledztwo zostało umorzone. 

Prawda w końcu wyszła na jaw 

Po latach wrócili do niego policjanci z tzw. Archiwum X. Po ponownej analizie dowodów i przesłuchaniu świadków ich podejrzenia padły na Wojciecha W., który był starszy od niego o 5 lat. Jak informuje Fakt, kilka miesięcy przed śmiercią wprowadził się do domu Stachowiaka, by pomagać mu w remoncie. Zaczaił się na niego na terenie komisu, a gdy Stachowiak przyjechał, zadał mu kilka ciosów siekierą i podpalił firmę, żeby ukryć ślady.

Motywem była ówczesna partnerka Stachowiaka, która wpadła w oko Wojciechowi W. Po jego śmierci ożenił się z nią. Policja znalazła odcisk jego palca na siekierze, ale kobieta dała mu alibi, zeznając, że w czasie, w którym zamordowano Stachowiaka, przebywał z nią w domu. Tym razem policjanci nie uwierzyli i W. w połowie 2023 roku został aresztowany.

Wojciech W. na pierwszym przesłuchaniu – bez udziału obrońcy – przyznał się do winy. Potem to odwołał, ale prokuratura i tak skierowała akt oskarżenia do sądu. W grudniu 2024 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał, że jest winny i skazał go na 15 lat więzienia. Wyrok był względnie łagodny, bo między zabójstwem i swoim aresztowaniem W. nie popełnił żadnego innego przestępstwa.

Sądowi nie spodobał się sędzia 

Cztery miesiące później wyrok upadł. Sądowi Apelacyjnemu w Poznaniu nie spodobało się bowiem, że w składzie, który go wydał, przewodniczącym był tzw. neosędzia Daniel Jurkiewicz. Jak informuje wyborcza, sąd uznał, że jego awans z sądu rejonowego do okręgowego wynikał wyłącznie z rzekomych powiązań z przedstawicielami ówczesnej władzy – i z automatu uchyla wyroki we wszystkich sprawach, w których był w składzie sędziowskim, nie badając w ogóle, czy były słuszne. Wyborcza informuje, że do połowy stycznia upadło już 19 jego wyroków.

W poniedziałek 9 lutego sąd ponownie skazał Wojciecha W. za morderstwo, po raz drugi dostał 15 lat więzienia. Jego obrońca złoży apelację. Wyrok zaskarży też prokuratura, która domaga się dla niego dożywocia. Obie strony są przekonane, że ten wyrok też zostanie uchylony. Tym razem bowiem przewodniczącym składu sędziowskiego ponownie został bowiem „neosędzia” Robert Grześ, którego Sąd Apelacyjny traktuje tak samo jak Jurkiewicza – upadły już cztery wydane przez niego wyroki.

87-letnia matka ofiary boi się, że przez te sądowe przepychanki nie doczeka sprawiedliwości dla swojego syna. Jestem tym wszystkim tak zmęczona, że już nic mi się nie chce. Ile mi życia zostało? Mam 87 lat – powiedziała. Nie rozumie, dlaczego sąd nie może skazać zabójcy jej syna. Mojej klientki naprawdę nie obchodzi, kto rządzi, kto pisze przepisy, kto jest ministrem sprawiedliwości, kto nominuje sędziów. Chce wiedzieć, kto odpowiada za śmierć jej syna, i chce wymierzenia za to kary – dodał jej pełnomocnik, adw. Krzysztof Spelak.

źr. wPolsce24 za Fakt, Gazeta Wyborcza

Polska

„Oszustwo na receptę”. Pół miliarda złotych wyparowało z NFZ? Szokujący proceder na rynku leków

opublikowano:
alt="Tabletki w blistrach farmaceutycznych na tle banknotów, ilustracja do tematu wyłudzeń refundacji leków z NFZ"
Zmowa hurtowni farmaceutycznych uderzyła w budżet państwa oraz kieszenie pacjentów kupujących leki (fot. pixabay)
W polskiej służbie zdrowia wybuchł kolejny potężny skandal. Jak ujawnia telewizja wPolsce24 w reportażu „Oszustwo na receptę”, największe hurtownie farmaceutyczne w kraju miały zawrzeć zmowę cenową, sztucznie pompując hurtowe stawki za medykamenty. Z systemu ochrony zdrowia mogło w ten sposób wyciec nawet 500 milionów złotych – a urzędnicy wiedzieli o wszystkim od lat.
Polska

Szykują zamach na NBP. Teatr rozliczeń Tuska ma przykryć skok na polskie złoto i suwerenność

opublikowano:
Sztabki złota w skarbcach Narodowego Banku Polskiego. Komentatorzy ostrzegają, że celem ataku na NBP może być naruszenie suwerenności finansowej kraju i przejęcie polskich rezerw walutowo-kruszcowych.
Sztabki złota w skarbcach Narodowego Banku Polskiego. Komentatorzy ostrzegają, że celem ataku na NBP może być naruszenie suwerenności finansowej kraju i przejęcie polskich rezerw walutowo-kruszcowych (fot. wPolsce24)
Zamiast sukcesów w sądach – groteskowe filmiki i żonglerka liczbami. Donald Tusk, by uciszyć rozczarowany twardy elektorat, wznawia operację przeciwko Narodowemu Bankowi Polskiemu. Przed sejmową komisją ruszają przesłuchania zmierzające do postawienia prof. Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Komentatorzy ostrzegają: stawką jest paraliż banku centralnego, przejęcie polskich rezerw złota i otwarcie drogi do likwidacji złotego na rzecz euro.
Polska

Parasol ochronny nad legendą. Prokuratura woli zrobić z Wałęsy analfabetę, niż uznać fakty o TW „Bolku”

opublikowano:
Wałęsa nie pisał donosów, bo... nie potrafił? Kuriozum prokuratury i bezwzględna odpowiedź historyków
Awantura o umorzenie ws. fałszywych zeznań Wałęsy. Kpiny z ekspertyz i polityczny ratunek dla symbolu (fot. wPolsce24)
Zadziwiająca decyzja o umorzeniu śledztwa przeciwko Lechowi Wałęsie w sprawie składania fałszywych zeznań dotyczących dokumentów z „szafy Kiszczaka” wywołała oburzenie. Prokuratura uznała, że były prezydent nie mógł pisać donosów, ponieważ w latach 70. był „wtórnym analfabetą”. W ocenie krytyków to motywowana politycznie próba ochrony symbolu założycielskiego III RP.
Polska

Żółta kartka pod Wawelem. Klęska faworytów rządu w Krakowie i początek wyborczego domina?

opublikowano:
2479982_3
Desant z Warszawy zakończony fiaskiem. Kraków uruchomił wyborcze domino, którego koalicja może już nie zatrzymać (fot. wPolsce24)
Nawet bezpośrednie zaangażowanie Donalda Tuska i Włodzimierza Czarzastego nie pomogło kandydatom firmowanym przez obóz władzy w Krakowie. Lokalne wybory w dawnej stolicy Polski pokazały, że wielka polityka przeniesiona na grunt samorządowy bywa przeciwskuteczna, a opozycja upatruje w tym rozstrzygnięciu zapowiedzi fali, która zmiecie dotychczasowy układ sił w całym kraju.
Polska

Takiego tłumaczenia Donalda Tuska jeszcze nie było! „Ceny wysokie na świecie, bo wojny dwie”

opublikowano:
Donald Tusk
Premier tłumaczy skąd biorą się wysokie ceny paliw. (fot. screen z X/@donaldtusk)
Premier Donald Tusk zamieścił na platformie X nagranie, w którym starał się wyjaśnić dlaczego Polacy płacą tak wysokie ceny na stacjach benzynowych. Po prawie dwunastu minutach monologu dowiadujemy się, że: „Ceny wysokie na świecie, bo wojny dwie”. Nie zabrakło także apelu do prezydenta Karola Nawrockiego.
Polska

Bałtyk na lekach przeciwbólowych. Tony farmaceutyków zatruwają Bałtyk

opublikowano:
Fotomontaż przedstawiający dno Morza Bałtyckiego. W toni wodnej pływa ławica ryb. Na piaszczystym dnie, obok kamieni i omułków, leżą liczne blistry z różowymi tabletkami , porozrzucane luźne pigułki oraz puste opakowania po lekach. Woda jest lekko mętna, a światło słoneczne z trudem przebija się z góry.
Wizualizacja problemu zanieczyszczenia Bałtyku farmaceutykami. Tony leków przeciwbólowych i psychotropowych trafiają rocznie do morza, zagrażając rybom i kluczowym dla ekosystemu omułkom. (graf. AI)
Paracetamol, ibuprofen, diklofenak czy leki psychotropowe – wody Morza Bałtyckiego są nasycone pozostałościami farmaceutyków, które zagrażają morskiemu ekosystemowi. Międzynarodowy zespół badaczy bije na alarm: aby powstrzymać degradację akwenu, musimy zmienić nie tylko technologię filtracji ścieków, ale cały model przepisywania, dawkowania i utylizacji leków.