Gwiazda „Wyborczej” szokuje. Prawica chce rozbioru Ukrainy?

Jarosław Kurski przez lata faktycznie kierował „Gazetą Wyborczą”, realizując skrajnie antyprawicową, antypisowską linię wyznaczoną pismu przez Adama Michnika. Jednocześnie osobiście angażował się w politykę, uczestnicząc w czasach rządów PiS w marszach i protestach organizowanych przez ówczesną opozycję.
Ukraińcom zagrażają Polacy?
W ostatnich latach Kurski prezentował się także jako obrońca Ukraińców, zagrożonych rzekomo przez polskich „nacjonalistów”. Ostatni tekst na łamach „Wyborczej” jest już jednak w opinii historyków przekroczeniem granic. Kurski zarzuca Polakom, że „już raz sprzedaliśmy Ukrainę sowieckiej Rosji”.
- Nie powtórzmy tego – przestrzega publicysta.
"Polsko-sowiecki rozbiór Ukrainy"
Co napisał Kurski? Otóż wprawdzie uznał, że Polacy mają prawo oburzać się na sowiecko-niemiecki rozbiór naszego kraju na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, ale musimy też dostrzec, że „traktat ryski był takim samym, tyle że polsko-sowieckim, rozbiorem Ukrainy”.
„Sowietom, a potem Rosji Putina, uważającej Kijów za kolebkę swojej państwowości, ta zaborcza nienawiść pozostała do dziś i ujawniła się pod postacią nowej zaborczej wojny. Historia zatoczyła koło” – zauważa publicysta.
„My przynajmniej nie mamy roszczeń terytorialnych, choć partie skrajne - jak się obawiam - nie powiedziały w tej sprawie ostatniego słowa. Wystarczy zresztą, że są szowinistycznie antyukraińskie i prorosyjskie w duchu Romana Dmowskiego” – dodaje w swoim stylu.
Tekst Kurskiego wywołał konsternację wśród ekspertów.
- Facet jak gdyby nigdy nic porównał traktat ryski do paktu Ribbentrop-Mołotow. A potem się dziwią, że Rymkiewicz ich nazwał "duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski" – skomentował na X znany historyk prof. Krzysztof Kloc.
Inni aktywni w sieci historycy podkreślali, że stosując logikę Kurskiego należałoby uznać, że Kresy wschodnie znajdowały się w czasie II RP pod polską okupacją.
Co naprawdę oznaczał traktat ryski?
Tymczasem w rzeczywistości podpisana 18 marca 1921 roku umowa pomiędzy Rzeczpospolitą a Rosją Sowiecką i wchodzącą w skład późniejszego ZSRR Ukraińską Socjalistyczną Republiką Radziecką kończyła wojnę polsko-bolszewicką. Odrodzona Polska zatrzymała pod Warszawą komunistyczną nawałę, ratując nie tylko własną państwowość ale i Europę – porażka Polaków umożliwiłaby bolszewikom roznieść płomień rewolucji na cały kontynent.
Na mocy traktatu ustalono wschodnią granicę Polski, przebiegającą na wschód od tzw. linii Curzona. Strony zobowiązały się do wzajemnego poszanowania suwerenności, wymiany jeńców wojennych oraz ochrony praw mniejszości narodowych.
Traktat ryski miał więc kluczowe znaczenie dla ukształtowania granic II Rzeczypospolitej i zapewnił jej kilkuletni okres stabilizacji na wschodzie.
Co to ma wspólnego z paktem Ribentrop-Mołotow? To wie chyba tylko Jarosław Kurski.
źr. wPolsce24 za "Gazeta Wyborcza"











