Muzułmański burmistrz Nowego Jorku weźmie udział w obchodach 11 września. Krewni ofiar są wściekli
Dzień, który zmienił Nowy Jork
Już za 2 dni Nowy Jork ponownie upamiętni wszystkie ofiary tragicznych zamachów, do jakich doszło 25 lat temu na terytorium Stanów Zjednoczonych. Wówczas kilkunastu terrorystom związanym z organizacją Al-Kaida udało się porwać łącznie cztery samoloty pasażerskie – dwa z nich uderzyły w budynki World Trade Center, jeden w Pentagon, a ostatni rozbił się w Pensylwanii, zanim zdążył dolecieć do celu.
Obydwie wieże WTC ostatecznie się zawaliły, a w zamachach tego dnia w Nowym Jorku zginęły dokładnie 2753 osoby – dotyczy to zarówno pasażerów feralnych lotów, pracowników kompleksu, jak i funkcjonariuszy służb ratunkowych, którzy ruszyli tego dnia z pomocą. Do dziś trwa jeszcze proces identyfikacji wszystkich zmarłych osób.
Mieszkańcy przeciwni Mamdaniemu
W zaplanowanych na 11 września obchodach udział weźmie burmistrz tego miasta, Zohran Mamdani. Jego obecność już teraz wywołuje ogromne oburzenie części mieszkańców, polityków, a także rodzin ofiar – socjalistyczny polityk znany jest jako praktykujący muzułmanin, co stało się okolicznością przeszkadzającą osobom, których bliscy doświadczyli na własnej skórze terroru osób walczących w imię Allaha.
Jeden z głośniejszych sprzeciwów wyraził Rudy Giuliani, były burmistrz Nowego Jorku, który piastował to stanowisko w czasie pamiętnych zamachów. Obecny współpracownik Donalda Trumpa dał jasno do zrozumienia, że obecność Mamdaniego byłaby dla niego obraźliwa. Stąd też uznał, iż polityk powinien zrezygnować ze swojego udziału w tym wydarzeniu.
Co ciekawe, specjalnie w tej sprawie powstała nawet petycja, której celem jest odwołanie jego udziału w oficjalnych obchodach. Pod dokumentem do tej pory zebrano ponad 100 tysięcy podpisów.
Kontrowersyjna wypowiedź przyjaciółki burmistrza
Dodatkowe kontrowersje wzbudza osoba Aber Kawas, lewicowej działaczki i kandydatki Demokratów, która uzyskała polityczne poparcie Mamdaniego. W ostatnich miesiącach przypomniano jej wypowiedź z 2017 roku dotyczącą zamachów z 11 września. Kawas przekonywała wówczas, że winę za zamachy ponosi "amerykański system oparty na kapitalizmie, rasizmie, białej supremacji i islamofobii", który był wykorzystywany do kolonizowania innych państw oraz przejmowania ich zasobów. Stąd też zaczęła poniekąd uzasadniać przyczyny ataków Al-Kaidy.
Kawas krytykowała również oczekiwanie, aby muzułmanie przepraszali lub odpowiadali za ataki przeprowadzone przez terrorystów. Określiła jako „naganne” wymaganie przeprosin za zamach dokonany przez grupę ludzi, zestawiając je z rzekomym brakiem analogicznych przeprosin i reparacji za ludobójstwa czy niewolnictwo.
źr.wPolsce24 za The Guardian









