„Murzyn” pod lupą policji. Internauta może mieć problem przez jedno słowo

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Internauta pisze komentarz. Niezbyt merytoryczny, z „specyficznym poczuciem humoru” – jak to określa redakcja eOstroleka.pl. Pada w nim słowo „murzyn”. Ktoś czuje się urażony. Składa zawiadomienie. I proszę bardzo – rusza machina państwowa.
Postępowania mają na celu ustalenie, czy doszło do popełnienia przestępstwa”– tłumaczy nadkom. Tomasz Żerański z ostrołęckiej policji.
I rzeczywiście – Wydział Dochodzeniowo-Śledczy KMP w Ostrołęce prowadzi obecnie dwa postępowania dotyczące podejrzenia przestępstw motywowanych nienawiścią na tle rasowym. Jedno z nich dotyczy właśnie tego komentarza.
Rzecznik prasowy policji nie pozostawia złudzeń:
Policja na bieżąco monitoruje treści publikowane zarówno w mediach, jak i w portalach społecznościowych pod kątem wpisów oraz materiałów mogących stanowić przestępstwa lub wykroczenia”.
I dodaje, że wielokrotnie to właśnie w wyniku takiego monitoringu wszczynane były postępowania karne.
Innymi słowy – każdy z nas może stać się obiektem zainteresowania organów ścigania za słowo, które jeszcze niedawno było powszechnie używane. Kiedyś w przedszkolach recytowano wierszyk o „murzynku Bambo”, nasze mamy i babcie mają notesy z przepisami na ciasto murzynek, a dziś za „murzyna” można się tłumaczyć przed policją.
Czy to jeszcze wolność słowa?
Postępowanie ostrołęckiej policji otwiera drzwi do dyskusji, która w Polsce toczy się od lat – gdzie jest granica między wolnością wypowiedzi a mową nienawiści? Z jednej strony mamy przepisy chroniące przed dyskryminacją i znieważaniem na tle rasowym. Z drugiej – narzędzie, które może być wykorzystywane do ścigania za słowa, które nie niosą ze sobą żadnej nienawiści.
Pod artykułem na eOstroleka.pl zawrzało. Czytelnicy nie kryją oburzenia:
„Te państwo to wstyd. Co to się wyprawia? Czym oni się zajmują?” – pisze jeden z komentujących.
„Na to idą pieniądze podatników? Tak ma wyglądać praworządność? Mało roboty chyba mają, że takimi kwestiami się mają zajmować...” – wtóruje mu inny.
„Zajmują się m…mi, a gnoi na ulicach nie ma kto pilnować” – dodaje kolejny.
Nie brakuje też głosów wskazujących na absurd sytuacji:
„A ja miałem okazję kiedyś poznać kogoś o takim nazwisku: Murzyn. No i jak np funkcjonariusz ma się do niego zwracać po nazwisku? Panie Afroamerykanin?
Czy za chwilę za słowo „Biały” też będzie grozić policja? Jeden z komentujących już zapowiada:
„Napisze ktoś w komentarzu Biały lub Białas i też go pozwę skoro oni mogą to i my możemy”.
I choć to złośliwość, oddaje istotę problemu – prawo, które ma chronić przed dyskryminacją, zaczyna służyć do ścigania za byle słowo, które komuś nie pasuje.
źr. wPolsce24 za eOstroleka.pl











