Horror w polskim hospicjum. Pielęgniarka miała faszerować pacjentów morfiną, bo nie dawali pospać personelowi

50-letnia pielęgniarka pracuje w miejskim hospicjum od kilku lat, zazwyczaj brała nocne zmiany. Jak ustaliła miejscowa policja, kobieta miała podawać pacjentom zwiększone dawki leków opioidowych, m.in. morfiny. Chodziło o podopiecznych charakteryzujących się ruchliwością, lubiących rozmawiać czy prosić w nocy o pomoc pielęgniarską. 50-latka faszerowała ich morfiną, żeby spokojnie pospać.
Pielęgniarka dostała zarzuty, odsunięto ją od pracy
Pielęgniarka została zatrzymana 10 marca. Prokuratura już przedstawiła jej zarzuty narażenia nieokreślonej liczby pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Kobieta ma dozór policyjny i zakaz zbliżania się do lekarzy, pielęgniarek oraz opiekunów, z którymi pełniła czynności zawodowe. Została tymczasowo odsunięta od pracy.
Pielęgniarka nie przyznała się do winy i odmówiła złożenia wyjaśnień.
Przełożeni mogli wiedzieć?
Jak podają lokalne media, na policję zgłasza się coraz więcej rodzin, które chcą być świadkami w sprawie. Według TVN24 zabezpieczono obszerną dokumentację medyczną, trwają przesłuchania pracowników hospicjum i rodzin leżących tam chorych. Radio Wrocław podało z kolei, że zarzuty może usłyszeć więcej osób, jeśli potwierdzi się, że kadra kierownicza bagatelizowała informacje o nieprawidłowościach na oddziale.
Prokuratura nie wyklucza też zmiany kwalifikacji czynu popełnionego przez pielęgniarkę. Jeśli okaże się, że któryś z pacjentów hospicjum przedwcześnie zmarł właśnie z powodu zażywania końskich dawek opioidów, kobiecie będzie groziło dożywocie.
źr. wPolsce24 za lubin.pl, Radio Wrocław, TVN24, wprost.pl