HIT. Poseł Konwiński ucieka przed red. Jarząbkiem. Próbował wyprowadzić dziennikarza z równowagi, ale coś nie wyszło
Tym razem w roli głównej wystąpił poseł Zbigniew Konwiński, szef klubu KO w Sejmie. Dziennikarz postanowił zapytać parlamentarzystę o głośną sprawę likwidacji luksusowego saloniku VIP, który powstał w jednym z warszawskich szpitali. Reakcja? Zamiast merytorycznej odpowiedzi, zobaczyliśmy pokaz korytarzowego sprintu i klasycznego „nie wiem, nie byłem, zarobiony jestem”.
„Czy pan kradnie?” – czyli jak wybrnąć z trudnego pytania
Gdy redaktor Jarząbek spokojnie dopytywał, czy poseł w rzeczonym saloniku bywał i jak ocenia takie luksusy w publicznej placówce zdrowia, parlamentarzysta KO wyraźnie stracił rezon. Próbując odwrócić kota ogonem, rzucił w stronę dziennikarza: „A czy pan kradnie?”.
Na ripostę nie trzeba było długo czekać. Usłyszawszy krótkie „Nie, nie kradnę”, poseł Konwiński uznał, że najlepszą strategią negocjacyjną będzie... ewakuacja za najbliższe drzwi. Mina i komentarz reportera po tej „wymianie zdań” – po prostu bezcenne! Zresztą, zobaczcie sami, jak dzisiejsza władza potrafi „rozmawiać” z mediami, które nie zadają pytań z tezy.
Słupskie standardy?
Szybkie tempo i ucieczka przed trudnymi tematami u posła Konwińskiego mogą jednak wcale nie wynikać z ciętej riposty Jarząbka, a raczej z ogólnego dyskomfortu, jaki wywołują u niego pytania o publiczną służbę zdrowia i wielkie pieniądze.
Być może poseł czuje się nieswojo, bo pod jego politycznymi skrzydłami w jego rodzinnym Słupsku, w Radzie Miasta z ramienia KO, zasiada lekarz Wojciech Homenda, który w zeszłym roku zarobił (według opublikowanego oświadczenia majątkowego) zawrotną kwotę 1,3 miliona złotych?
Może to właśnie te astronomiczne, milionowe zarobki radnego-lekarza z własnego podwórka sprawiają, że na dźwięk słów „szpital” czy „VIP”, posłowi Konwińskiemu natychmiast włącza się tryb ucieczki? Jedno jest pewne – przed pytaniami dziennikarzy na dłuższą metę nie da się schować za żadnymi sejmowymi drzwiami.
źr. wPolsce24











