Oni są niesamowici! Posłanka KO jest dumna z Kacprzyka i.... atakuje PiS

Były już radny z ramienia Koalicji Obywatelskiej stał się w ostatnich dniach jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej polityki. Wszystko zaczęło się od publikacji treści jego oświadczenia majątkowego. Dokument wzbudził ogromne kontrowersje - milionowe zarobki za poprzedni rok, drogie auto oraz nieruchomość kupiona bez kredytu. Wszystko to w wieku 28 lat, jako lekarz bez specjalizacji, pracujący jako koordynator na SOR w warszawskim szpitalu zarządzanym przez byłą wiceminister zdrowia z ramienia formacji Donald Tusk.
Mężczyzna miał być dodatkowo zatrudniony w kilku innych szpitalach, „pracując” bez wytchnienia i „pełniąc dyżury” nawet kilka dni pod rząd - również w czasie, gdy faktycznie przebywał w innych miejscach, np. na sesjach rady miasta. Na jaw wyszło także, że samorządowiec urządził w szpitalu prywatny pokój VIP przeznaczony dla prominentnych działaczy Koalicji Obywatelskiej.
Wraz z wybuchem afery Kacprzyk złożył rezygnację z członkostwa w partii oraz oddał mandat radnego. Do sprawy odniosło się kilku czołowych polityków koalicji rządowej, w tym Donald Tusk, który zapowiedział, że sprawa powinna zostać dokładnie zbadana, nie wykluczając nawet działań ze strony prokuratury.
Gasiuk-Pihowicz chwali Kacprzyka
Co ciekawe, sam zainteresowany został zwolniony z pracy w Warszawskim Szpitalu Południowym. Jednocześnie, wraz z odejściem z dotychczasowego stanowiska, zdecydował się zwrócić placówce część pieniędzy, które miał „zarobić” podczas swojej pracy w tym miejscu.
To właśnie ten fakt stał się, z punktu widzenia posłanki KO Kamili Gasiuk-Pihowicz, elementem całkowicie oczyszczającym. Była działaczka Nowoczesnej pochwaliła sposób, w jaki jej zdaniem potoczyła się cała sprawa, przy okazji atakując Prawo i Sprawiedliwość.
-Radny rezygnuje z mandatu, na konto szpitala wróciło już pół miliona złotych, w szpitalu audyt, w prokuraturze zawiadomienie, zarząd odwołany, będą zmiany ustawowe. Pokażcie choć jedną pisowską sprawę, z której tak się sami rozliczyli. Choć jedną - grzmiała Gasiuk-Pihowicz.
Internauci wiedzą swoje
Internauci jednak dość szybko wyśmiali parlamentarzystkę, twierdząc, że nie ma się czym chwalić. Wielu z nich sugerowało, że gesty w postaci złożenia mandatu czy oddania części pieniędzy nie są aktem dobrej woli ani nagłych wyrzutów sumienia, lecz próbą ratowania wizerunku i jedynym sposobem wyjścia z beznadziejnej sytuacji, w której dowody przeciwko samorządowcowi były przytłaczające i trudne do obrony.
— Radny ukradł, ale go złapali, więc zwrócił jedną trzecią kasy i zrezygnował z mandatu. Jeśli to ma być ta nowa jakość i rozliczenia, to klękajcie, narody — komentuje jeden z internautów.
Próba ratowania wizerunku partii
Co ciekawe, opinia Gasiuk-Pihowicz nie jest odosobnioną próbą obrony, lecz raczej jednym z elementów szerszego procesu wybielania Dawida Kacprzyka oraz Koalicji Obywatelskiej, przy jednoczesnym uderzaniu w politycznych przeciwników. W podobnym tonie wypowiadali się również dziennikarze znani z jednoznacznej i głośnej sympatii wobec formacji Donalda Tuska - omasz Lis oraz Eliza Michalik.
źr. wPolsce24 za X/Kamila Gasiuk-Pihowicz











