Becikowe na psiecko, czy chłodna kalkulacja? Pies może zwiększyć twój budżet nawet o 2 tys. zł

Jednym z pierwszych samorządów, który zdecydował się na taki krok, jest gmina Słońsk. To właśnie tam uruchomiono program nazwany „Becikowe na 4 łapy”. Jego głównym celem jest zachęcenie mieszkańców do przygarnięcia zwierząt ze schronisk.
Osoby decydujące się na adopcję mogą otrzymać jednorazowe wsparcie finansowe w wysokości 1500 zł. Pieniądze mają pomóc w pokryciu podstawowych wydatków związanych z opieką nad psem, takich jak zakup karmy, budy czy wizyty u weterynarza.
Podobne rozwiązanie wprowadzono również w Chojnicach, gdzie kwota wsparcia może być jeszcze wyższa i wynosi nawet 2000 zł. W tym przypadku konieczne jest udokumentowanie poniesionych kosztów.
Jeden warunek, który trzeba spełnić
Aby otrzymać pieniądze, nie wystarczy sama chęć adopcji. Kandydat musi spełnić określone wymagania. Kluczowe jest podpisanie umowy adopcyjnej oraz złożenie odpowiedniego wniosku w urzędzie.
Samorządy wymagają również potwierdzenia stabilnej sytuacji finansowej i zapewnienia odpowiednich warunków dla zwierzęcia. W niektórych przypadkach zastrzegają sobie możliwość kontroli, aby sprawdzić, czy pies rzeczywiście ma zapewnioną właściwą opiekę.
Dlaczego gminy płacą?
Choć pomysł może wydawać się zaskakujący, jego podstawą są konkretne wyliczenia. Utrzymanie jednego psa w schronisku to koszt sięgający nawet 600 zł miesięcznie. W skali roku daje to kwotę około 8 tysięcy złotych.
Na tym tle jednorazowa wypłata dla osoby adoptującej zwierzę okazuje się znacznie tańszym rozwiązaniem. Dla wielu gmin to sposób na ograniczenie rosnących wydatków oraz zmniejszenie liczby bezdomnych zwierząt.
Problem jest poważny i z roku na rok się pogłębia. Wydatki samorządów na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami wzrosły z ponad 125 mln zł w 2012 roku do około 347 mln zł w 2023 roku.
Kontrowersje wokół programu „Becikowe na 4 łapy”
Nowe rozwiązanie nie wszystkim się podoba. Krytyczne głosy płyną między innymi ze strony Fundacja ZWIERZ, która wskazuje na liczne luki w przepisach.
Zdaniem organizacji program nie precyzuje jasno zasad przyznawania pieniędzy ani sposobu ich kontroli. Pojawiają się obawy, że środki publiczne mogą być wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem, a zwierzęta staną się narzędziem do wzbogacenia się.
Wątpliwości budzą także zapisy dotyczące dalszych losów zwierząt po adopcji oraz brak jednoznacznych definicji w przypadku ich zaginięcia lub utraty.
Ryzyko nadużyć i pytania o dobro zwierząt
Największe obawy dotyczą sytuacji, w której ktoś zdecyduje się na adopcję wyłącznie dla pieniędzy. Aktywiści podkreślają, że zwierzę nie może być traktowane jak narzędzie finansowe.
Zwracają uwagę, że adopcja to długoterminowe zobowiązanie, wymagające zaangażowania i odpowiedzialności. W ich ocenie brak odpowiednich zabezpieczeń może prowadzić do nadużyć i pogorszenia sytuacji zwierząt.
źr. wPolsce24 za prawo.pl











