Edukacja w kryzysie! Szkoły i przedszkola znikają z mapy Polski

Sprawa budzi ogromne emocje w lokalnych społecznościach. W internecie powstają nawet petycje i profile protestacyjne, a rodzice coraz głośniej sprzeciwiają się decyzjom władz.
„Zamykanie szkół to degradacja miejscowości”
Trend likwidacji placówek obserwuje Związek Nauczycielstwa Polskiego.
– Szkoła to jest centrum życia lokalnego i jej zamknięcie to degradacja miejscowości. Zamknięcie placówki to też zwolnienia nauczycieli, na co się nie zgadzamy – podkreśla Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP, cytowana przez RMF FM.
ZNP zwraca uwagę, że rolą samorządów nie jest wyłącznie bilansowanie budżetu, ale realizacja konstytucyjnego prawa do edukacji w bezpiecznych i sprzyjających warunkach.
Kryzys demograficzny uderza w miasta i wsie
Skala problemu widoczna jest m.in. w Lublinie. Władze miasta przyznają, że system edukacji był przygotowany na roczniki liczące 3,5 tys. dzieci, tymczasem w ubiegłym roku urodziło się ich zaledwie 1,6 tys.
Podobnie jest w mniejszych gminach. W Kłodzku planowana jest likwidacja szkoły podstawowej, do której uczęszcza ponad 200 uczniów, w tym dzieci z orzeczeniami. Rodzice alarmują, że rozdzielenie uczniów do kilku placówek będzie dla nich zbyt dużym obciążeniem.
Miliony z budżetów gmin
Samorządy nie ukrywają, że utrzymanie małych szkół jest coraz droższe. W wielu przypadkach subwencja oświatowa pokrywa jedynie część kosztów, a resztę trzeba dokładać z lokalnych budżetów.
Wójtowie tłumaczą, że przy obecnym niżu demograficznym za kilka lat klasy będą liczyć po pięć–sześć osób. Podkreślają, że gmin na to nie stać.
Protesty, sądy i apel o zmiany systemowe
W Wielkopolsce, na Mazowszu i Pomorzu liczba uchwał o likwidacji lub przekształceniu szkół idzie w dziesiątki. W wielu miejscach sprawy trafiają do sądów administracyjnych.
Rodzice i nauczyciele zgodnie wskazują, że potrzebne są zmiany systemowe: większe wsparcie finansowe dla małych szkół, mniejsze klasy oraz jasne zasady finansowania oświaty.
– Przestaje liczyć się dziecko, a ważniejsze stają się tabelki i oszczędności – mówią protestujący.
źr. wPolsce24 za RMF24











