Polska

Karambol na ekspresówce w Warszawie, prawdziwa tragedia wisi w powietrzu

opublikowano:
Problem dzików w miastach doprowadzi w końcu do tragedii. Dziś było już bardzo blisko
Stado dzików na drodze (Fot. Fratria)
Poniedziałkowy poranek na Południowej Obwodnicy Warszawy mógł zakończyć się znacznie poważniejszą tragedią. Na wawerskim odcinku trasy S2, w kierunku Ursynowa, tuż przed zjazdem na ulicę Patriotów, zderzyło się pięć samochodów. Według relacji uczestników kolizji kierowcy gwałtownie hamowali, ponieważ przez trasę przechodziło stado dzików. Nikt nie został poszkodowany, ale rozbite auta zablokowały pas ruchu, a korek miał około sześciu kilometrów.

Zdarzenie miało miejsce około godziny 7, czyli w samym środku porannego szczytu. Samochody uczestniczące w kolizji zajęły lewy pas, przez co przejazd w kierunku Ursynowa został poważnie utrudniony. Kierowcy musieli zwalniać już w rejonie węzła Lubelska.

Jeżeli relacje uczestników się potwierdzą, bezpośrednią przyczyną karambolu było pojawienie się dzików na drodze. Kierowcy próbowali uniknąć zderzenia ze zwierzętami i zaczęli gwałtownie hamować. W efekcie doszło do serii kolizji.

Sprawa szybko wywołała reakcję polityków. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak napisał w serwisie X, że „nowy tydzień pracy witamy karambolem na obwodnicy Warszawy spowodowanym przez stado dzików”.

Koszty niedecyzyjności kretynów, którzy biernie przyglądają się zasiedlaniu miast przez dziki rosną z każdym dniem – w obszarze bezpieczeństwa ludzi, zieleni miejskiej, sprzątania miast ze śmieci, strat na prywatnych nieruchomościach, a teraz także katastrof w ruchu drogowym” – stwierdził.

I właśnie ten ostatni element pokazuje, jak bardzo zmieniła się sytuacja w Warszawie. Jeszcze kilka lat temu widok dzika na ulicy był wydarzeniem, o którym mówiła cała okolica. Dzisiaj zwierzęta te można spotkać w wielu częściach miasta – na osiedlach, ulicach, w parkach, przy śmietnikach, a nawet w pobliżu placów zabaw.

Problemem przestaje być więc samo pojawianie się dzików w mieście. Coraz częściej chodzi o sytuacje, w których zwierzęta znajdują się bezpośrednio wśród ludzi albo w miejscach, gdzie ich obecność może prowadzić do niebezpiecznych zdarzeń.

Z 423 zgłoszeń do prawie 14,5 tysiąca

Skala zmian robi wrażenie. Według danych przekazanych przez Polski Związek Łowiecki w 2020 roku w Warszawie odnotowano 423 zgłoszenia dotyczące dzików. Trzy lata później było ich już ponad 4700.

W tym roku sytuacja wygląda jeszcze poważniej. Tylko do końca lipca służby miały otrzymać blisko 14,5 tys. zgłoszeń dotyczących dzików.

To nie są już pojedyncze przypadki. Zwierzęta coraz częściej pojawiają się w bezpośrednim sąsiedztwie szkół, przedszkoli, osiedli i ruchliwych ulic. Jak wskazuje Eugeniusz Grzeszczak, łowczy krajowy Polskiego Związku Łowieckiego, skala problemu jest już zbyt duża, by traktować ją jako incydentalne zjawisko. Według przedstawiciela PZŁ rosnąca liczba interwencji pokazuje, że obecność dzików w Warszawie stała się realnym problemem związanym przede wszystkim z bezpieczeństwem mieszkańców.

Blisko 160 ataków na ludzi

Nie chodzi jednak wyłącznie o zagrożenie na drogach. Według danych PZŁ do końca lipca tego roku w Warszawie zgłoszono blisko 160 ataków dzików na ludzi. Część z nich zakończyła się hospitalizacją.

Jeden z poważniejszych przypadków miał wydarzyć się na przełomie lutego i marca na Białołęce. Kobieta została zaatakowana i poturbowana przez dzika. W stresie uciekła do taksówki, a całe zdarzenie miało doprowadzić do poronienia. Do kolejnego niebezpiecznego zdarzenia doszło w Lany Poniedziałek w Forcie Bema. Dzik zaatakował tam mężczyznę i zranił go w udo.

Gdyby trafił w tętnicę udową, mężczyzna wykrwawiłby się w ciągu 2–3 minut – mówi Wacław Matysek, rzecznik prasowy Polskiego Związku Łowieckiego.

Takie przypadki zmieniają charakter dyskusji o obecności dzików w stolicy. Nie jest to już wyłącznie spór o ochronę zwierząt i miejską przyrodę. Coraz częściej pojawia się pytanie o bezpieczeństwo mieszkańców, kierowców i samych zwierząt.

Dziki przy śmietnikach, na ulicach i placach zabaw

Dzik doskonale wykorzystuje warunki, które znalazł w mieście. Zwierzęta poszukują pożywienia przy śmietnikach, na trawnikach i w miejscach, gdzie mogą znaleźć resztki jedzenia. Potrafią przedostać się przez ogrodzenia i wejść na prywatne posesje. Coraz częściej mieszkańcy spotykają je również w bezpośrednim sąsiedztwie swoich domów.

Problem pogłębia dodatkowo zachowanie części ludzi. W internecie regularnie pojawiają się nagrania osób podchodzących bardzo blisko dzików, próbujących je filmować, a czasem nawet robiących sobie z nimi zdjęcia. Tymczasem dzik pozostaje dzikim zwierzęciem, którego zachowania człowiek nie jest w stanie przewidzieć.

Dzisiejszy karambol na S2 jest kolejnym sygnałem, że problem obecności dzików w Warszawie przestał być ciekawostką przyrodniczą. Zwierzęta pojawiają się w miejscach, w których ich obecność może mieć bezpośrednie konsekwencje dla bezpieczeństwa. Jest takim bez wątpienia droga ekspresowa, gdzie samochody jadące z prędkością 100 km/godz. (taka jest dozwolona na odcinku, na jakim dziś doszło do karambolu) nie są w stanie szybko wyhamować w razie zagrożenia.

Tym razem nikt nie odniósł obrażeń. Pięć rozbitych samochodów i kilkukilometrowy korek pokazują jednak, że spotkanie dzików z miejską infrastrukturą może mieć bardzo konkretne skutki.

źr. wPolsce24 za X/superexpress.pl

Polska

Chirurg z KO po wyroku nie może leczyć dzieci. Mimo tego jest nadal wicedyrektorem szpitala!

opublikowano:
pexels-felipequeiroz-20100299
(fot. ilustracyjna Pexels)
Chirurg Mateusz Hen – w „cywilu” lokalny polityk KO – po prawomocnym wyroku ma zakaz pracy z dziećmi. Mimo tego nadal jest wicedyrektorem szpitala powiatowego w Gnieźnie, który podpisał szereg umów z należącą do jego rodziców firmą.
Polska

Polacy nie podzielają berlińskich sympatii Tuska. Prawie 74 proc. Polaków żąda reparacji od Niemiec!

opublikowano:
Tusk i Merz wymieniają uśmiechy, ale Polacy nie podzielają tej sympatii
Tusk i Merz wymieniają uśmiechy, ale Polacy nie podzielają tej sympatii (fot. shutterstock)
Polacy nie zamierzają zapomnieć o zbrodniach i gigantycznych zniszczeniach z czasów II wojny światowej, a próby zamiatania sprawy pod dywan przez ekipę rządzącą spotykają się ze stanowczym oporem społeczeństwa. Najnowszy sondaż CBM INDICATOR brutalnie weryfikuje uległą politykę Donalda Tuska wobec Berlina: niemal trzy czwarte Polaków domaga się wypłaty wojennych odszkodowań od zachodniego sąsiada.
Polska

On naprawdę tak powiedział. Robert Biedroń zdradził jaką ma pokusę. To sadysta?

opublikowano:
Europoseł Biedroń ma pokusy obce normalnym ludziom
Europoseł Biedroń ma pokusy obce normalnym ludziom (Fot. Fratria)
Robert Biedroń w "samochodowym wywiadzie" dla Onetu powiedział coś, co w ustach polityka brzmi absolutnie skandalicznie. Mówiąc o Radosławie Piesiewiczu (prezesie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, aresztowanym w związku z aferą Zondacrypto), stwierdził: „Jest pokusa, żeby mu czymś przypiec, żeby go dopalić czymś, potorturować trochę, żeby sypał”.
Polska

Lekarze stawiali diagnozę, NFZ płacił miliony. Wstrząsający proceder wyszedł na jaw

opublikowano:
Dziennikarze odkryli, że pacjentom szpitala w Nowej Soli wpisywano do dokumentacji zawały, których nie mieli
(fot. ilustracyjna Pexels)
W szpitalu w Nowej Soli pacjentom wpisywano do dokumentacji medycznej ostre zawały, których nie mieli. Prawdopodobnie chodziło o wyłudzanie pieniędzy z NFZ.
Polska

Bezczelny wpis ambasadora Niemiec do Polaków. Czy on myśli, że robi nam łaskę?

opublikowano:
Zdaniem ambasadora Niemiec Polacy powinni "być zadowoleni", że niemieccy nauczycieli są ta łaskawi, że "specjalnie" przyjeżdżają do Polski, by poznać prawdę m.in. o wymordowaniu mieszkańców Warszawy
Zdaniem ambasadora Niemiec Polacy powinni "być zadowoleni", że niemieccy nauczycieli są ta łaskawi, że "specjalnie" przyjeżdżają do Polski, by poznać prawdę m.in. o wymordowaniu mieszkańców Warszawy (Fot. Fratria)
Wystarczyło kilka słów ambasadora Niemiec w Polsce, by w mediach społecznościowych rozpętała się burza. Miguel Berger odniósł się do krytyki dotyczącej seminarium poświęconego niemieckiej okupacji Polski i Powstaniu Warszawskiemu. Jego odpowiedź spotkała się z ostrą reakcją internautów i chyba trudno się dziwić.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Waldemar Buda nie wytrzymał na wizji: Tusk dał mu 30 tysięcy pensji i dwa lata urlopu!

opublikowano:
Waldemar Buda nie zostawił suchej nitki na Tusku
Waldemar Buda nie zostawił suchej nitki na Tusku (fot. wPolsce24)
Koalicja rządząca i sprzyjające jej komercyjne redakcje nie cofają się przed niczym, by uderzyć w opozycję. W programie „Rozmowa Wikły” na antenie telewizji wPolsce24 europoseł Waldemar Buda bezlitośnie obnażył mechanizmy stojące za ostatnimi fake newsami mediów o rzekomych zatrzymaniach, manipulacjami wokół afery Zondacrypto oraz skandaliczną próbą przepchnięcia Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego.