Dzień Niepodległości Ukrainy w Warszawie: Sponsorzy uciekają, frekwencja leci w dół. Wtedy wkracza Andrzej Seweryn i zaczyna pouczać Polaków

Tegoroczne obchody Dnia Niepodległości Ukrainy, zaplanowane na 24 sierpnia na warszawskim Placu Zamkowym, napotykają na wyraźne trudności organizacyjne. Jak donosi serwis Sestry.eu, organizatorzy mają poważny problem ze zdobyciem wsparcia komercyjnego. Podczas gdy w minionym roku wydarzenie wspierało 20 sponsorów – w tym przedsiębiorstwa polskie i ukraińskie – w tym roku ich liczba spadła do zaledwie dwóch. Część firm, które dotychczas regularnie dokładały się do organizacji imprezy, tym razem odmówiła, wskazując na napiętą atmosferę społeczną oraz obawy przed ewentualnym bojkotem konsumenckim.
Dystans dyplomacji i topniejąca frekwencja
Kłopoty finansowe to niejedyny problem organizatorów. Zaproszenia na wydarzenie nie przyjął m.in. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, co pokazuje rosnący dystans części klasy politycznej do tego typu manifestacji w przestrzeni publicznej.
Wyraźnie widoczny jest również trend spadkowy w samej liczbie uczestników. Jeszcze w poprzednich latach na Placu Zamkowym gromadziło się 25–30 tysięcy osób, podczas gdy w 2025 roku frekwencja spadła do około 17 tysięcy. Z doniesień medialnych wynika ponadto, że część mieszkających w Polsce Ukrainek wprost wyraża w sieci obawy o bezpieczeństwo podczas tegorocznego zgromadzenia.
Patronat Trzaskowskiego i kontrowersje
Mimo wyraźnych zmian w nastrojach społecznych, wydarzenie po raz kolejny objął patronatem prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Decyzja ta spotkała się z krytyką części środowisk konserwatywnych i patriotycznych, które zwracają uwagę na asymetrię w podejściu władz stolicy do wydarzeń organizowanych przez Polaków – w tym do corocznego Marszu Niepodległości czy inicjatyw upamiętniających ofiary rzezi wołyńskiej.
Krytycy przypominają również, że podczas poprzednich edycji ukraińskiego święta w centrum Warszawy wybrzmiewała m.in. pieśń „Czerwona Kalina”, jednoznacznie kojarzona w polskiej pamięci historycznej z formacjami UPA odpowiedzialnymi za zbrodnie na ludności polskiej na Kresach Wschodnich.
Odpowiadając na zarzuty, Rafał Trzaskowski stwierdził w swoim stylu:
Prawica najadła się szaleju i od razu atak. W Warszawie to jest coś naturalnego, że nadajemy patronaty tym wszystkim, którzy chcą świętować dla siebie ważne okoliczności. Nie widzę w tym nic kontrowersyjnego, a co dopiero gdy chodzi o Ukraińców”.
Seweryn apeluje i dzieli
Wobec słabnącego zainteresowania wydarzeniem, w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie Andrzeja Seweryna. Dyrektor Teatru Polskiego wezwał do stawienia się 24 sierpnia na Placu Zamkowym, używając przy tym polaryzującej retoryki, a temat podbił były inicjator plucia na krzyż ma Krakowskim Przedmieściu Janusz Palikot:
Spotkajmy się tego dnia na Placu Zamkowym o godzinie 18.30, aby wyrazić naszą solidarność z walczącą Ukrainą. Aby pokazać, że Polska wciąż ma tę twarz, która zadziwiła cały świat na początku wojny. Naszą twarz. Nie tę agresywną, nietolerancyjną, brutalną, szkodzącą Polsce, Ukrainie i Unii Europejskiej – oświadczył aktor, apelując na koniec, by „nie pomagać rosyjskiemu agresorowi”.
Narracja Seweryna wpisuje się w znany schemat stygmatyzowania krytycznych ocen relacji polsko-ukraińskich czy asertywnej postawy w obronie polskiej pamięci historycznej jako rzekomego sprzyjania Moskwie. Rzeczywistość rynkowa i spadająca frekwencja pokazują jednak, że polskie społeczeństwo i rodzimy biznes coraz ostrożniej podchodzą do jednostronnych gestów solidarności, oczekując wzajemności i partnerskich relacji.
źr. wPolsce24 za sestry.eu











