Próba otrucia to nie wszystko! Drony i tajemnicze samochody, tak śledzono Karola Nawrockiego podczas kampanii

Podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej doszło do zdarzenia, które do dziś budzi ogromne emocje i pytania o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Krzysztof Radziwon, człowiek z 24-letnim doświadczeniem w siłach specjalnych, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” szczegółowo zrelacjonował incydent, do którego doszło na Dolnym Śląsku.
Dramatyczne chwile w busie: „Konwulsje i nagłe wymioty”
Do zdarzenia doszło w Ząbkowicach Śląskich, tuż po zakończeniu jednego z setek spotkań z wyborcami. Gdy kampanijny bus ruszył w trasę, ochrona otrzymała sygnał, że z Karolem Nawrockim dzieje się coś złego.
Z relacji świadków wynikało, że u kandydata nastąpiła nagła utrata motoryki, konwulsje oraz gwałtowne wymioty. Ppłk Radziwon podkreśla, że reakcja organizmu była ekstremalnie szybka i nienaturalna.
- Naturalne przyczyny zdrowotne nie przybierają formy tak dynamicznej i tak intensywnej. (...) Dla mnie sprawa jest jasna: to nie było naturalne – ocenia szef ochrony, sugerując możliwość otrucia.
Kulisy decyzji: Dlaczego nie wezwano pogotowia?
Mimo powagi sytuacji, ekipa nie udała się do szpitala, a o sprawie nie poinformowano wówczas służb ani opinii publicznej. Jak wyjaśnia ppłk Radziwon, była to świadoma decyzja operacyjna.
Ochrona, wyszkolona w standardach medycyny pola walki, natychmiast przystąpiła do ratowania kandydata. Choć szef ochrony kilkukrotnie nalegał na przejazd na SOR i płukanie żołądka, Karol Nawrocki – będąc już przytomnym i świadomym – kategorycznie odmówił przerwania kampanii.
- Wyraźne „nie” to jest wyraźne „nie” – ucina Radziwon, zaznaczając, że gdyby kandydat był nieprzytomny, interwencja medyczna zostałaby wymuszona.
Niewidzialne zagrożenie. Drony i rosyjskie ślady
Incydent w Ząbkowicach nie był odosobnionym przypadkiem, a jedynie kulminacją narastającego zagrożenia. Szef ochrony ujawnia, że kampanii towarzyszył powtarzający się wzorzec działań osób trzecich.
Drony pojawiały się w miejscach czasowego pobytu kandydata, gdzie ich obecność była nieuzasadniona. Za kampanijnym busem regularnie jeździły samochody, które zmieniały się w ramach profesjonalnej obserwacji. Dodatkowo nieznane osoby nagrywały szyki i sposób poruszania się zespołu ochronnego.
Radziwon zwraca uwagę na szczególny kontekst – Karol Nawrocki był w tym czasie ścigany przez władze Federacji Rosyjskiej, co znacząco wydłużało listę realnych zagrożeń.
Kim jest Krzysztof „Rydzu” Radziwon?
Za bezpieczeństwo Karola Nawrockiego odpowiadał profesjonalista najwyższej klasy. Ppłk rez. Krzysztof Radziwon to emerytowany oficer z 28-letnim stażem w wojsku, z czego 24 lata spędził w siłach specjalnych. Uczestniczył w kilku turach w Afganistanie i został odznaczony przez Amerykanów za udział w walkach. Obecnie pełni funkcję członka Rady Bezpieczeństwa i Obronności przy Prezydencie RP.
źr. wPolsce24 za rp.pl











