Drastyczne cięcia w PKP! 1300 pracowników na celowniku. „Systemowe okradanie załogi i demontaż praw pracowniczych"

Lista cięć jest porażająca
Projekt porozumienia, do którego dotarł poseł Kowalski, zakłada czasowe, ale niezwykle głębokie zawieszenie kluczowych postanowień Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy (ZUZP). Oficjalnym powodem ma być „przejściowe pogorszenie się warunków prowadzenia działalności gospodarczej” oraz spadek przewozów.
Co konkretnie chce wprowadzić zarząd?
-
Całkowite wstrzymanie wypłaty premii regulaminowej dla wszystkich pracowników.
-
Obniżenie podstawy wymiaru wynagrodzeń o 15%.
-
Zawieszenie dodatków za pracę w warunkach szkodliwych, uciążliwych i niebezpiecznych.
-
Wstrzymanie odpraw emerytalnych na okres do 36 miesięcy.
-
Likwidacja odpisów na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych w 2026 roku.
„Służba w pyle i hałasie bez dodatków”. Pracownicy oburzeni
Największe kontrowersje budzi próba odebrania dodatków za pracę w trudnych warunkach. Służba na kolei to praca w ekstremalnych temperaturach, hałasie i pod ogromną presją. Zdaniem krytyków, oszczędzanie na zdrowiu ludzi obsługujących infrastrukturę krytyczną państwa jest skrajnie niebezpieczne.
„To nie jest dialog społeczny. To jest ekonomiczny szantaż: albo zgodzicie się na odebranie wywalczonych praw, albo będzie gorzej” – ocenia Janusz Kowalski w swoim wpisie.
Zarząd zaciska pasa… ale tylko pracownikom?
Analiza dokumentów ujawnionych przez polityka PiS wskazuje na brak konkretnych deklaracji dotyczących oszczędności po stronie kadry zarządzającej. W projekcie brakuje zapisów o obniżeniu pensji zarządu czy rezygnacji z premii menedżerskich.
Pracownicy PKP LHS pytają wprost: dlaczego to 1300-osobowa załoga ma ponosić pełną odpowiedzialność za błędy w zarządzaniu i sytuację rynkową? Projekt nie zawiera bowiem żadnych „bezpieczników” i automatycznych mechanizmów przywrócenia świadczeń w przypadku poprawy wyników finansowych spółki.
Co dalej z „Szerokim Torem”?
Dokumenty wskazują natomiast, że porozumienie miałoby obowiązywać od stycznia 2026 roku. Strona społeczna i związki zawodowe stoją przed dramatycznym wyborem. Pracodawca w par. 5 projektu sugeruje dodatkowe działania „organizacyjne”, takie jak kierowanie na zaległe urlopy, ograniczanie nadgodzin czy pracy w niedziele.
Poprosiliśmy przedstawicieli "Solidarności" w Zamościu o komentarz do tej bulwersującej sprawy.
- Strona społeczna na pewno nie zmierza w tym kierunku, żeby nie przeprowadzać jakiś reform, ale nie możemy ich realizować kosztem ludzi. Żeby była jasność, od takich rozmów są organizacje zakładowe. Jeżeli jednak będzie potrzeba pomocy ze strony związków zawodowych, to jesteśmy gotowi udzielić im takiego wsparcia - opowiada Marek Walewander, przewodniczący oddziału NSZZ „Solidarność” w Zamościu.
Doddaje także, iż są już plany spotkania prezydium zarządu oddziału w Zamościu z radą oddziału, na której będą podejmowane decyzje dotyczące PKP LHS.
- Nie możemy się godzić na cięcia kosztem załogi - mówi Walewander.
Sprawa ma charakter rozwojowy, a poseł Kowalski skierował do zarządu PKP LHS serię pytań o realne koszty tych cięć dla budżetów tysięcy rodzin z Lubelszczyzny i Świętokrzyskiego.
źr. wPolsce24











