Rozdzieleni przez system. Dramat małżeństwa opozycjonistów w warszawskim ośrodku

Miłość na wózku inwalidzkim – w mróz i ulewę
Warszawa, Stołeczne Centrum Opiekuńczo-Lecznicze przy ul. Mehoffera. To tutaj od blisko roku rozgrywa się cichy dramat państwa Madejów. Pan Eugeniusz przebywa w pawilonie nr 1, jego żona Barbara – od kilku lat wymagająca stałej opieki – w pawilonie nr 7.
Oboje są w pełni sprawni umysłowo, ale ciało odmawia posłuszeństwa. Gienek, jak nazywają go koledzy z czasów internowania, każdego dnia podejmuje tę samą, heroiczną walkę. Odległość, która dla młodego, zdrowego człowieka wydaje się prostym i krótkim spacerem, dla starszego, schorowanego mężczyzny stanowi nie lada wyzwanie.
Mimo to Pan Eugeniusz siada na wózek inwalidzki i jedzie do ukochanej żony. Nieważne, czy jest mróz, ulewa, wichura czy upał. Dlaczego? Bo system i wolna Polska, o którą walczył przed laty, dziś nie potrafi zapewnić im miejsca w tym samym budynku.
- Nikt od razu nie wykazał się myśleniem, żeby mieszkali w tym samym pawilonie, za to wszyscy dotąd okazują brak empatii wobec tej niezwykle zacnej dwójki ludzi - relacjonuje Maciej Goliszewski, przyjaciel z czasów opozycji.
Zapomniani przez Ojczyznę?
Eugeniusz Madej to nie jest anonimowy pacjent. To człowiek z potwierdzonym statusem działacza opozycji antykomunistycznej, osoba represjonowana z powodów politycznych. W 2024 roku Prezydent RP odznaczył go za wybitne zasługi. Dziś te ordery wydają się gorzkim żartem w obliczu codzienności w placówce.
Państwo Madejowie są tragicznie samotni. Ich jedyny syn zmarł kilka lat temu, reszta rodziny nie utrzymuje z nimi bliższego kontaktu. Rzadko to przyznają, ale są dziś zdani wyłącznie na siebie i garstkę dawnych kolegów i przyjaciół z czasów opozycji.
Ta izolacja zbiera żniwo, oboje mają objawy depresji, boją się otoczenia i żyją w ciągłym strachu, że ich pragnienie bycia blisko siebie „podpadnie” personelowi. Ale miłość jest silniejsza i na razie wygrywa.
Procedury ważniejsze niż człowiek?
O tej sprawie dowiedzieliśmy się z relacji osób, które od miesięcy walczą o godny byt państwa Madejów. Z ustaleń dziennikarki Grażyny Raszkowskiej, która opisała nam tę sprawę, wyłania się obraz instytucjonalnego paraliżu:
-
Brak realizacji obietnic: Mimo starań Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych (UdSKiOR), małżonkowie wciąż są rozdzieleni.
-
Problemy zdrowotne: Pan Eugeniusz czeka na diagnostykę szpitalną, mimo posiadanych uprawnień. Ostatnio podawano mu kroplówki z powodu krytycznie niskiego ciśnienia i bólu głowy.
-
Widmo ostatecznej rozłąki: Pawilon nr 7, w którym przebywa pani Barbara, idzie do remontu. Pensjonariusze mogą zostać rozwiezieni do innych placówek – w Radości lub na Mokotowie.
Jeśli tak się stanie, dla dwojga schorowanych ludzi będzie to formalnie oznaczało koniec wspólnego życia. Pozostanie im tylko telefon, o ile starczy sił, by go odebrać.
Pytanie o standardy III RP
Czy warto było się poświęcać? To pytanie bolesne, ale w tej sytuacji nieuniknione. Maciej Goliszewski, wspomniany wcześniej przyjaciel małżeństwa Madejów, stawia sprawę ostro: „Ojczyzna nie jest jak dobra matka, tylko przypomina złą i bezduszną macochę wobec swoich najlepszych dzieci”.
Trudno nie wykazać zrozumienia dla tej goryczy. Sytuacja w ośrodku przy Mehoffera to nie tylko problem logistyczny i brak wolnych łóżek. To test z empatii i szacunku dla tych, którzy ryzykowali wszystko, byśmy dziś mogli żyć w wolnym kraju. Rozdzielenie małżeństwa w takim stanie to naruszenie podstawowych praw człowieka i pacjenta. Zwłaszcza, że czasu jest naprawdę bardzo mało.
Remont pawilonu nr 7 może ruszyć w każdej chwili, pieczętując los państwa Madejów.
W trosce o rozwiązanie trudnej sytuacji państwa Madejów, skierujemy oficjalne zapytania oraz prośby o interwencję do kluczowych instytucji odpowiedzialnych za opiekę nad kombatantami i seniorami w stolicy.
Wiadomości z listą pytań dziś jeszcze trafią: Dyrekcji Stołecznego Centrum Opiekuńczo-Leczniczego przy ul. Mehoffera w celu wyjaśnienia przyczyn rozdzielenia małżonków i planów dotyczących ich relokacji podczas remontu, Urzędu m.st. Warszawy (Biuro Pomocy i Projektów Społecznych) jako organu nadzorczego placówki, Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, prosząc o osobisty nadzór nad sprawą zasłużonego opozycjonisty, Rzecznika Praw Pacjenta oraz Rzecznika Praw Obywatelskich, w związku z podejrzeniem naruszenia standardów opieki i praw pacjenta.
Napiszemy także do Kancelarii Prezydenta RP, aby zasygnalizować krytyczną sytuację życiową kawalera Orderu Odrodzenia Polski.
O dalszych szczegółach tej sprawy będziemy informować w kolejnych tekstach.
źr. wPolsce24











