Ludzie Tuska wypuścili szpiega na urlop? Zdumiewające informacje o aferze w Ministerstwie Obrony Narodowej

Szokujące informacje o kulisach afery szpiegowskiej w MON ujawnił portal niezalezna.pl. Według dziennikarzy, mężczyzna podejrzany o współpracę z Rosją jeszcze we wrześniu ubiegłego roku wyjechał na urlop na Białoruś. Nie mógł wrócić w terminie z powodu zamknięcia przez polski rząd granicy z tym państwem. Miał wówczas wystosować pisemny wniosek o przedłużenie urlopu i dostać na to zgodę przełożonych.
Białoruś jest najbliższym sojusznikiem Rosji. Władze w Mińsku prowadzą wobec Polski działania o charakterze hybrydowym, ułatwiając nielegalnym imigrantom dostanie się do naszego kraju. Akcja trwa od 2021 roku. Białorusini testują też nasze systemy bezpieczeństwa, wypuszczając w polską przestrzeń powietrzną drony i balony. Jak to możliwe, że w tak napiętej sytuacji MON pozwolił pojechać swojemu pracownikowi na urlop do wrogiego Polsce kraju?
Według niezalezna.pl to nie był pierwszy taki wyjazd zatrzymanego we wtorek rano mężczyzny, który "fascynował się Białorusią". Miał on pracować w MON od lat 90. Do 2024 roku zajmował się głównie zadaniami administracyjnymi, dostarczał m.in. wodę pracownikom.
Warto zaznaczyć, że w oficjalnym komunikacie MON twierdzi, iż Służba Kontrwywiadu Wojskowego „monitorowała jego działania od miesięcy, dysponując bardzo mocnym materiałem dowodowym”. Czy ten „monitoring” był prowadzony także w czasie, kiedy szefowie podejrzanego pozwalali mu na pobyt na Białorusi? MON nie skomentował na razie doniesień niezalezna.pl.
źr. wPolsce24 za niezalezna.pl











