„Duch opuścił maszynę”. Pierwsza cyfrowa kopia mózgu ożyła w symulacji. To już nie przerażająca wizja z science-fiction, to realny eksperyment

Do tej pory pojęcie „Osobliwości” (Singularity) rezerwowano wyłącznie dla sztucznej inteligencji. Jednak startup Eon Systems PBC właśnie udowodnił, że istnieje druga ścieżka: Whole-Brain Emulation (WBE). Zamiast uczyć algorytmy od zera, naukowcy skopiowali naturę – neuron po neuronie, synapsa po synapsie.
Cyfrowa mucha, która „czuje” i „działa”
Podstawą sukcesu jest opublikowany w "Nature" model mózgu muchy owocówki (Drosophila melanogaster). To potężna struktura składająca się ze 125 000 neuronów i 50 milionów połączeń synaptycznych. Przełom polega na tym, że ten „cyfrowy mózg” przestał być tylko statyczną mapą na dysku komputera.
Dzięki integracji z zaawansowanym środowiskiem fizycznym MuJoCo, emulacja zyskała... ciało. Wynik?
-
Zamknięta pętla sensoryczno-motoryczna: Dane zmysłowe wpływają do cyfrowego mózgu, przepływają przez jego sieć, a następnie generują komendy ruchu dla wirtualnego ciała.
-
Naturalne zachowanie: Cyfrowa mucha porusza się, reaguje i wykazuje złożone zachowania wynikające wyłącznie z dynamiki jej biologicznie odwzorowanych obwodów.
Dlaczego to ważniejsze od ChatGPT?
W przeciwieństwie do popularnych modeli AI (jak te od DeepMind), które zdobywają wiedzę przez tzw. uczenie ze wzmocnieniem czy też uczenie posiłkowane (reinforcement learning), model Eon nie naśladuje biologii. Formalnie on nią jest, tylko... w cyfrowym wydaniu.
- To jakościowy próg, a nie przyrostowa zmiana - czytamy w raporcie.
Wcześniejsze projekty, jak OpenWorm, operowały na organizmach o zaledwie 302 neuronach. Skok do 125 tysięcy u muchy to gigantyczny krok w stronę bardziej złożonych istot.
Cel ostateczny: Mózg myszy i... człowieka
Eon Systems nie zamierza poprzestać na owadach. Ich misją jest stworzenie największego na świecie konektomu i najwyższej wierności emulacji mózgu ssaka.
-
Kolejny przystanek: Mózg myszy (ok. 70 milionów neuronów).
-
Wyzwanie skali: Choć mózg myszy jest 560 razy większy od mózgu muchy, naukowcy twierdzą, że to już tylko kwestia mocy obliczeniowej i ilości danych, a nie barier naukowych.
Zespół już teraz gromadzi dziesiątki tysięcy godzin nagrań aktywności neuronalnej, korzystając z mikroskopii ekspansyjnej, by zmapować każde połączenie w żywej tkance. Na tę chwilę przeskok jest ogromny, ale już pojawiają się szacunki, kiedy będziemy mogli wdrażać tego typu technologie. W przypadku myszy podobna emulacja będzie możliwa na poziomie komórkowym ok. 2034-2040 roku.
Człowiek, z naszymi 86 miliardami neuronów w mózgu, będzie możliwy do skanowania i symulacji najwcześniej w 2050 roku, o ile AI przyspieszy proces obliczeniowy. Pełny "upload" umysłu do sieci, z zachowaniem świadomości człowieka, będzie możliwy ok. roku 2070, o ile człowiek pokona bariery biologiczne, etyczne i obliczeniowe (Raymond Kurzweil sugeruje, że taka operacja będzie możliwa już w 2045 roku, ale większość neurobiologów wypowiada się ostrożniej i mówi: 50–100 lat. Tempo zmian zależy w dużym stopniu od tego, na ile będzie się rozwijać AI).
„Maszyna staje się duchem”
Napiszmy to jeszcze raz, wprost. To, co widzimy na udostępnionych przez firmę materiałach wideo, to nie jest zaprogramowany robot. To symulacja, która „myśli” w sposób determinowany przez biologię swojego pierwowzoru. Jeśli tezę o „przenoszeniu umysłu” można by było udowodnić, to właśnie obserwujemy jej pierwszy, namacalny dowód.
Jak twierdzi współzałożyciel Eon, Alex Wissner-Gross: „Duch nie jest już w maszynie. To maszyna staje się duchem”. Przyszłość jest w równym stopniu fascynująca, co i przerażająca.
źr. wPolsce24 za x.com/alexwg/status/2030217301929132323








