„Smarkacze w krótkich gaciach”. Była minister miażdży nagranie Gasiuk-Pihowicz

Gasiuk-Pihowicz uspokaja Polaków...
Wszystko zaczęło się od nagrania udostępnionego przez Kamilę Gasiuk-Pihowicz, w którym polityk Koalicji Obywatelskiej próbowała wyjaśnić Polakom, jak wygląda bezpieczeństwo energetyczne kraju. Film miał być uspokajającym przekazem o dywersyfikacji dostaw, jednak szybko stał się obiektem drwin i ostrej merytorycznej krytyki.
Anna Trzeciakowska, która przez lata nadzorowała strategiczne projekty takie jak Baltic Pipe czy Terminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu, zareagowała błyskawicznie. Wypunktowała posłankę w sposób, który w mediach społecznościowych określa się często mianem „zaorania”.
Lista błędów: Od geografii po gramatykę
Według Trzeciakowskiej, spot Gasiuk-Pihowicz to festiwal nieścisłości, które dyskwalifikują go jako materiał informacyjny. Oto najważniejsze zarzuty:
-
Pomylone porty: Europosłanka miała zasugerować, że surowce energetyczne trafiają do nas niewłaściwymi drogami. Trzeciakowska przypomina: Świnoujście to gaz (Terminal LNG i Baltic Pipe), a Gdańsk to ropa i paliwa (Naftoport).
-
Kierunki dostaw: W filmie miało dojść do pomieszania źródeł. Ekspertka prostuje: Norwegia to gaz ziemny, USA i Katar to LNG, a Arabia Saudyjska to ropa.
-
Gaz to nie paliwo do baku: Trzeciakowska wyśmiała łączenie gazu z „dystrybutorami” na stacjach. Przypomniała, że gaz to głównie energetyka i ogrzewanie, a paliwa na stacjach pochodzą z rafinerii przetwarzających ropę.
-
Błędy w grafice: Największe zdumienie wywołała mapa pokazana w tle. Pojawiły się na niej „nieistniejące magazyny” oraz tajemnicza rura przesyłowa prowadząca... z okolic Kraśnika do terminala LNG w Świnoujściu.
„Bezpieczeństwo to nie zabawa dla smarkaczy”
Emocjonalny finał wpisu byłej minister odbił się szerokim echem w sieci. Trzeciakowska stwierdziła wprost, że bezpieczeństwo energetyczne to sprawa zbyt poważna na „smarkaczy w krótkich gaciach”. Wytykając Gasiuk-Pihowicz nawet błędy językowe (mylenie „ilości” z „liczbą”), postawiła pod znakiem zapytania kompetencje polityków wypowiadających się o kluczowych dla państwa sektorach.
Analizując udostępnione nagranie, trudno nie przyznać racji ekspertce w kwestiach technicznych.
Film Kamili Gasiuk-Pihowicz cierpi na przypadłość wielu politycznych produkcji przygotowywanych przez polityków Koalicji Obywatelskiej: stawia na szybki montaż i efektowne hasła kosztem precyzji. Dla widza, który nie zna się na energetyce, przekaz może wydawać się atrakcyjny. Jednak dla każdego, kto odróżnia metanowiec od tankowca, grafiki pokazane w spocie są po prostu nielogiczne.
Bitwa między Trzeciakowską a Gasiuk-Pihowicz pokazuje, jak głęboka jest przepaść kompetencyjna między liderami obu głównych obozów politycznych z polskiej polityce. Z jednej strony mamy technokratyczną wiedzę i sztywne fakty, z drugiej polityczny marketing, który w tym przypadku wyraźnie „przestrzelił”.
źr. wPolsce24 za X








