"Banderowiec" we Lwowie. Tak polskie MSZ reaguje na szokującą decyzję Ukrainy

Władze Lwowa zdecydowały się powołać nową placówkę edukacyjną o profilu wojskowo-patriotycznym. Sama idea nie wzbudziłaby zapewne większego zainteresowania, gdyby nie fakt, że nadano jej nazwę „Banderowiec” – wprost nawiązującą do postaci Stepana Bandery, jednego z czołowych przywódców ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, odpowiedzialnego za ludobójstwo polskich obywateli na Wołyniu.
Informacje o nazwie szkoły wywołały negatywne reakcje w polskim społeczeństwie. Wielu Polaków wyraziło swoje oburzenie, domagając się stanowczej reakcji ze strony władz w Warszawie. Pojawiły się również pytania o to, w jaki sposób na doniesienia z Ukrainy zamierza zareagować polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Rąbka tajemnicy w tej sprawie uchylił wiceminister Władysław Teofil Bartoszewski podczas rozmowy z Bogdanem Rymanowskim na antenie Radio Zet. Dziennikarz wprost zapytał, czy kierowany przez Radosław Sikorskiego resort zamierza w jakikolwiek sposób interweniować w tej sprawie, na przykład poprzez wezwanie ukraińskiego ambasadora. Odpowiedź Bartoszewskiego mogła zaskoczyć wielu słuchaczy.
– MSZ reaguje wtedy, kiedy widzimy ku temu powód. Nie popieramy ideologii banderowskiej, ale dla Ukraińców Bandera ma zupełnie inne konotacje niż dla Polaków. Ambasadora z całą pewnością nie będziemy wzywać – odpowiedział sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Źr.wPolsce24 za X/Gość Radia Zet











