Trwają poszukiwania Emilii Koprowskiej. Policja ujawniła zastanawiające fakty o jej mężu

Jak informowaliśmy wcześniej, 37-letnia Emilia Koprowska z Koszalina zaginęła 30 sierpnia w Darłowie. Tego dnia była ze swoim mężem na koncercie techno. Miało dojść między nimi do sprzeczki, po której oddaliła się piechotą.
Zmieniał wersję zdarzeń
Jej mąż powiedział dziennikowi "Fakt", że próbował ją odnaleźć, ale w końcu pojechał do Koszalina sam. Miał wymieniać z nią SMSy, a po raz ostatni rozmawiał z nią ok. 22:30. Jej zaginięcie zgłosił policji dopiero 1 września. Tłumaczył, że wcześniej sam jej szukał. Powiedział także dziennikarzom, że znalazł ślady wzdłuż ich działki – spekulował, że jego żona sprawdzała, czy jej szuka.
Teraz rzecznik koszalińskiej policji, st. asp. Izabela Sreberska, ujawniła, że mąż zaginionej kobiety kilkukrotnie zmieniał swoją wersję wydarzeń. Dotyczyło to m.in. godziny, w której po raz ostatni przebywał z żoną.
- Przypominały mu się nowe wątki, zmieniał chronologię zdarzeń, przedstawiał jakąś wersję, a później mówił, że jednak tak nie było – powiedziała dziennikarzom. Dodała, że mieli wątpliwości, czy mówi prawdę. Był bardzo nierzetelny w tym wszystkim – stwierdziła.
Nie został zatrzymany
Wątpliwości policji zwróciło również to, że zgłosił zaginięcie żony dopiero po dwóch dniach. - Zrobił to wręcz pod presją rodziny pani Emilii. Z jakichś przyczyn, których nie potrafi wyjaśnić, stwierdził, że nie wiedział, że to jest tak istotne, bo myślał, że ona wróci – powiedziała policjantka.
Dodała, że przy zaginięciach pierwsze 48 godzin ma kluczowe znaczenie. Obecnie policjanci próbują odtworzyć to, co się działo w godzinach przed jej zaginięciem. Ustalili już, że ostatnią znaną im osobą, która ją widziała, był taksówkarz, który ją podwoził.
Sreberska zdementowała doniesienia, że jej mąż został zatrzymany, a policja prowadziła u niego przeszukanie w związku z narkotykami. Poinformowała, że policjanci byli jedynie w pomieszczeniach, w których wcześniej przebywali wspólnie małżonkowie, żeby zabezpieczyć urządzenia i dane, mające pomóc w ustaleniu kontaktów i aktywności zaginionej.
Sprawdzają każdy ślad
Policjantka poinformowała także, że otrzymują ogromną ilość informacji od osób, które twierdzą, że w dniu jej zaginięcia widziały coś niepokojącego. Tylko w czwartek było ich 150. Zapewniła, że każdy sygnał jest sprawdzany. - Cały czas mamy nadzieję, że odnajdziemy ją całą i zdrową – powiedziała.
Zwracając się bezpośrednio do zaginionej, zapewniła, że jeśli ukrywa się ze strachu lub boi się wrócić do domu, otrzyma niezbędną pomoc. - Najważniejsze, żeby dała jakikolwiek znak, że jest cała i zdrowa – podkreśliła dodając, że jeśli nie chce ujawniać miejsca swojego pobytu, to nie musi tego robić, a policja jedynie przekaże jej bliskim, że jest bezpieczna.
źr. wPolsce24 za "Fakt"









