Ale jaja! Klimatyzm i ekologia na kursie kolizyjnym, czyli nierozwiązywalne problemy zielonej ideologii

Do tego dochodzi większa emisja metanu i amoniaku z naturalnego nawozu. To piękny przykład tego, jak „klimatyzm” zderza się z rzeczywistością. Ideologia mówi: „wolny wybieg = dobrostan = ekologia”. Nauka odpowiada: „niekoniecznie”. Czasem tradycyjny, bardziej intensywny chów jest po prostu efektywniejszy i mniej obciążający środowisko.
Zieloni falczyli z wielkimi fermami, a tu... niespodzianka!
Polscy producenci jaj od lat alarmują, że unijne regulacje i presja „zielonych” organizacji niszczą konkurencyjność polskiego drobiarstwa. Teraz okazuje się, że nawet argument ekologiczny, którym bili po głowach konwencjonalnych hodowców, może być mocno naciągany.
I kto teraz jest zły, a kto dobry?
To nie jest atak na dobrostan zwierząt. To jest pytanie o zdrowy rozsądek. Jeśli naprawdę zależy nam na klimacie, to powinniśmy patrzeć na bilans, a nie na ideologiczne hasła. Ale jeśli chcemy mieć smaczniejsze i zdrowsze jajka i bardziej szczęśliwe kury, to odpuścimy sobie gadki o emisji dwutlenku węgla. Która opcja zwycięży w głowach ekologów i klimatystów? Czy do ich łask wrócą wielkie kurze fermy, a małe eko-gospodarstwa staną się celem ataków? Czas pokaże...
źr. wPolsce24 za rmf24.pl











