TYLKO U NAS. 100 tys. zł z resortu sprawiedliwości dla prawnika Żurka? Bo Skarb Państwa mógłby stracić... 20 tysięcy
Chodzi o proces wytoczony przez sędziego Jacka Przywódzkiego, który po zmianie władzy został odwołany z funkcji prezesa sądu okręgowego w Suwałkach. Wcześniej – jak twierdzi – miał zostać przedstawiony w mediach przez ówczesnego szefa resortu sprawiedliwości Adama Bodnara w niekorzystnym i nieprawdziwym świetle. Sędzia pozwał ministerstwo za naruszenie dóbr osobistych. Sprawa odbiła się szerokim echem i trafiła nawet pod obrady senackiej komisji. Pojawiły się przeprosiny, ale politycy koalicji 13 grudnia nie poczuwali się do winy.
Honorarium do 100 tysięcy złotych, bez przetargu?
Najwięcej emocji budzi decyzja o zatrudnieniu zewnętrznego prawnika – i to bez przetargu. Krytycy pytają: dlaczego resort sprawiedliwości, dysponujący własnym zapleczem prawnym, zdecydował się na kontrakt opiewający na tak wysoką kwotę w stosunkowo prostej sprawie?
Ministerstwo tłumaczy, że chodzi o... ochronę interesu Skarbu Państwa i minimalizowanie ryzyka kosztów dla podatników w przypadku przegranej. Jednak jest to tłumaczenie wyjątkowo kpiące z logiki, gdyż matematyka jest w tej sprawie nieubłagana: 100 tys. zł potencjalnych kosztów obsługi prawnej wobec roszczeń na poziomie 20 tys. zł.
Konflikt interesów?
Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że ten sam mecenas Romanowski reprezentuje prywatnie ministra Żurka w innej sprawie – przeciwko stowarzyszeniu związanym z niezależnymi sędziami.
Ministerstwo nie widzi w tej sytuacji konfliktu interesów. Na pytania skierowane do Waldemara Żurka w tej sprawie – jak informuje wPolsce24 – odpowiedzi dotąd nie udzielono. Czy to standardowa praktyka w sporach Skarbu Państwa, czy przykład budzącego wątpliwości transferu środków? Odpowiedzi na razie brak – a sprawa najpewniej będzie miała dalszy ciąg. Zapraszamy do obejrzenia materiału Samuela Pereiry z Wiadomości wPolsce24.
źr. wPolsce24











